Kontakt: Mrome

No o druga demówka czy tam EPka Mrome doczekała się recenzji u nas zgodnie z przysłowiem „Chaos Vault nierychliwy, ale w miarę sprawiedliwy”.

Zeszło mi z nią głównie z tego powodu, że nie do końca wiem jak ugryźć ten cholerny Mrome. „Noetic Collision on the Roof of Hell” to dziesięć kawałków, które znów lawirują sobie swobodnie pomiędzy metalem, sludgem, post-rockiem. Raz jest ciężej, raz jest szybciej, raz jest wolniej, raz trochu smutniej, raz bardziej wkurwieniej, raz mi się to podoba bardziej a raz mniej… Raz wokalista śpiewa bardziej ochrypłym głosem, kiedy indziej raczej czystym, acz mocnym. No strasznie dużo tak naprawdę tu wpływów i bardzo trudno mi przyporządkować jakieś jedną czy dwie nazwy, na których opierać by się mogło Wasze wyobrażenie co do kierunku obranego przez Mrome. Cechą charakterystyczną tych kawałków jest jakaś taka ponura atmosfera, zwłaszcza jeśli weźmiemy na tapet takie utwory jak „Trust” czy „Generation Anthem”. Jednak odnoszę cały czas wrażenie, że ich muzyka jest taka niedookreślona, zbyt niedookreślona żeby polecić ją konkretnej grupie słuchaczy, a co za tym idzie – żebym wywróżył im większą popularność. Zwłaszcza, że panowie są chyba dość nieśmiali i znaleźć coś na ich temat w internecie nawet – to już trochę trzeba pogrzebać. Ale okładka fajna.

Przepraszam, nie wiem czy ta recenzja Wam cokolwiek powiedziała. Od siebie powiem tak – Mrome nie jest złe, ma ciekawe patenty, no ale cholera nie przekonuje mnie tak do końca. Zbyt eklektyczna ta płyta bym do niej wracał, ale pewnie kilku osobom się spodoba. Jak dla mnie jest solidnie i nic poza tym.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1.
Colors 04:03
2.
Crush the Moon 04:33
3.
Migration Cult 03:31
4.
How the Gods Kill (Danzig cover) 05:46
5.
Trust 04:09
6.
Generation Anthem 03:45
7.
Piss & Laugh 04:24
8.
Locust Follows Word 03:48
9.
Magister Figurae Morte 04:32
10.
The Arsonist 06:18