Nirriti „অসূর্যস্পর্শা (Asuryasparsha)”

Wydawca: Iron Bonehead Productios

Kurwa to wręcz niebywałe jak płodna jest ostatnio scena indyjska. I nie mam tutaj na myśli roztańczonych, pełnych miłosnych uniesień bollywoodzkich produkcji. Nie wiem co oni tam robią i co w tym Gangesie płynie, ale wyrasta ona dla mnie powoli na głównego faworyta w dziedzinie ekstremalnego metalu w jego najbardziej chorej, wręcz pojebanej i brutalnej formie. Tym razem do kręgu Kolkata Inner Order dołącza Nirriti w którego skład wchodzi koleś znany m.in. z Malaria i NuclearhammerAxaazaroth (tutaj jako Rakta).

“Asuryasparsha” ma niespełna 21 minut i zaczyna się podejrzanie łagodnie. Dwuminutowe wprowadzenie właściwie nie zwiastuje nadchodzącego uderzenia: w tle słychać tylko dźwięki muzyki i tantrycznego śpiewu. Nagle jednak wszystko zaczyna się mieszać ze ścianą dysharmonicznego dźwięku, którego moc narasta z sekundy na sekundę, aż kakofoniczna nawałnica uderza w końcu w słuchacza miażdżąc go swoim ciężarem. Zdeformowane, przesterowane inkantacje wyłaniające się z otchłani najgłębszego kosmosu wprowadzają słuchającego w stan osłupienia. Bębny, niczym narzędzia hipnozy, programują go, zaś gitary wprowadzają w nieopanowaną euforię. Ten narkotyczny stan trwa w najlepsze, a słuchający nie wie w zasadzie co się z nim dzieje i gdzie się znajduje. Wokale, niezwykle szalone i pełne grindcoreowej głębi, wzmacniają i nadają realności przekazu prosto z piekła, a zrytualizowana forma death/death metalu miesza się tutaj z noise i war metalowymi elementami, przywołując na myśl takie załogi jak Tetragrammacide czy też Nyogthaeblisz.

Nie ma więc przebacz. Nie ma litości i współczucia. Liczy się tylko kakofoniczna ściana dźwięku, chaos i soniczna próżnia, w której nie ma już nic, poza śmiercią. Zasada jest więc jedna: wielbisz albo nienawidzisz. Nie ma nic pomiędzy.

Ocena: 8,5/10

Tracklista:
1. The Black Pearl of Eternal Absence
2. Chasmic Lotus of Asymmetry Blossoming in the Frozen Wastelands of Desolation

Autor

447 tekstów dla Chaos Vault

Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *