Nierty „Acolytes of the Descent”

Wydawca: Misantrof ANTI-Records

No proszę państwa, to są przodownicy pracy! Jakby ich na polskie drogi rzucić to byśmy mieli autostradę na autostradzie, hehe. A stachanowcy Ci zwą się Nierty.

A dlaczego przodownicy pracy? A bo w samym roku 2010 Brytyjczycy wypuścili trzy albumu, a o ich ostatnim właśnie macie przyjemność czytać. „Acolytes of the Descent”, bo tak się nazywa trzeci opus w karierze Nierty zawiera dziewięć numerów, osnową których jest black metal, raz wolny, a raz szybki, raz trochę pod symfonię, raz prosto i surowo, raz smutno i depresyjnie. Powiem Wam, że nawet nieźle słucha się tej muzyki, bo kwintet potrafi zaskoczyć ciekawym rozwiązaniem. Choc chwilami potrafi też przymulić. Generalnie, na „Acolytes of the Descent” kapeli udało się stworzyć niezłą atmosferę, bo słuchając tego albumu ma się wrażenie, jakby szarość zapadła przed Waszymi oczami i pokryła dużą część krajobrazu. Jednak jak wspomniałem przed momentem, zdarza się Nierty po prostu przynudzać, wówczas szarość zmienia się w senność. A tych fragmentów też jest kilka. Albo niepotrzebnych moim zdaniem niemal grindowych wokali i takiej też struktury w utworze „Ashes To The Grindning Stone”, który zamyka całość. W ogóle mi to nie pasuje do reszty numerów Nierty. W końcówce albumu generalnie jakby zaczynało się nam robić lekko death metalowo, co psuje efekt i jest nie podobne do niczego. Koniec końców, całkiem niezła atmosfera, jaką Nierty wykreowało na początku „Acolytes of the Descent” szlag trafia. A szkoda, bo zapowiadało się nieźle.

Czyli powracając do wstępu – faktycznie jest tak jak z polskimi planami budowania autostrad. Zaczyna się świetnie, jest nadzieja i w ogóle, a im dalej tym gorzej. Może jak Nierty przedłoży jakość nad ilość to coś z tego wyjdzie.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. The Bitterness Of Centuries
2. Catechism Of Hate
3. Eterminal
4. Born Burning
5. The Untempered Schism
6. Excystic
7. Fields Of Extinction
8. Acolytes Of The Descent
9. Ashes To The Grinding Stone
Autor

10093 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *