Nevoa The Absence of VoidWydawca: Altare Productions

Fajnie, że wymyślono taki termin jak „post – black”, czy w ogóle „post coś”. Teraz jak coś pójdzie zespołowi nie tak, zaraz się powie, że to miało być takie „post”…

Oczywiście nie mówię tu o potężnych i doskonałych zespołach, których nazwy nie będę wymieniał, bo zaraz będzie że wchodzę Mord’A’Stigmata w dupę, hehe. Oni są wielcy, od nich wara. Mówię tu raczej o zespołach jak Névoa. Portugalczycy wydali w zeszłym miesiącu debiut, na którym zawarli pięć utworów. Okrzyknięto je właśnie atmospheric post black metalem. A ja mówię po prostu: nuda. Serio, wieje z tego strasznym marazmem. Numery podobne do siebie są bliźniaczo, może z wyjątkiem tego, w którym na wokalu jest jakaś laska i śpiewa tak, że kojarzy się z ogniskową balladą. A może to jednak ma jakiś klimat, tylko ja nieogarnięty cep jestem? No może, ale to ja tu stawiam oceny, mówić brutalnie. I po prostu „The Absence of Void” mi nie leży. Zlewa się w całość, zwłaszcza że numery do krótkich nie należą – monotonne riffy, powolne, senne wokale, czasem całość przyspiesza do szybszych rejestrów, ale wciąż brzmi to dla mnie strasznie jednorodnie – i to w tym złym sensie. Pewnie kilku osobom Névoa przypadnie do gustu. Ja im nie wróg, po prostu napisałem co myślę o tej produkcji. A myślę, że jest nudna, a jak wiadomo i jak tysiąc razy już to powtarzałem – nie ma nic gorszego niż nuda w muzyce.

Atmosfera atmosferą, post postem, a przekonać mnie to nie przekonało. Jest co najwyżej średnie. I jako takie nie ma u mnie szansy bytu. Dziękuję, do widzenia.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. A Thousand Circles  
2. Wind and Branches  
3. Alma  
4. Below a Celestial Abyss  
5. The Absence of Void