Neolith „Iter Ad Inferni”

 

Kontakt: Neolith

I powrócili. Na razie tylko trzy utworową przynętą, ale to w moim (a i podejrzewam nie tylko) przypadku zupełnie wystarczyło. Dałem się złapać na haczyk, ale przede wszystkim zainteresować.

 

Liczę, że długograj już niedługo i tak jak wyraziłem nadzieję przy recenzji ostatniego, faktycznie nie będę musiał czekać 5 lat. Gdyby tempo nagrywania płyt zależało tylko i wyłącznie od nazwijmy to „radości grania wylewającej się z każdego dźwięku”, to Neolith byłby w czołówce. Tak jednak nie jest i do tej pory, raczej nas zespół nie rozpieszczał ( z różnych powodów, dodam dla usprawiedliwienia), ale mam nadzieję, że się to zmieni. Levi z kolegami (w tym z nowym pałkerem i gitarzystą) uraczył nas trzema kawałkami po których wywnioskować można przede wszystkim to, że cały zespół rozpierają pomysły. Słychać to zarówno w pierwszym, jak i ostatnim utworze. Ten pierwszy zdaje się być nieco bardziej skomplikowany, ale – co ważne – przyswajalny. Podoba mi się bardziej on, bo pokazuje możliwości kompozycyjne zespołu, a jaki inny cel mają mieć takie promówki? Ostatni utwór jest dużo bardziej masywny i brutalny. Bez wątpienia koncertowy. „Inferludium” znajdujące się pomiędzy dwa utworami mnie prywatnie nie przekonało. Narzuca mi pewne skojarzenie (chodzi o zespół), ale nie jest ono istotne z punktu widzenia odbioru całego promo, dlatego zachowam dla siebie. Natomiast mam wrażenie, że właśnie „One is the Truth…”, to pewna kontynuacja „Inferludium” i w takim sensie – jest dobrze.

 

I to w zasadzie tyle co można napisać na temat tego krótkiego, acz treściwego wydawnictwa. Jedyne co mi pozostało to sprawdzenie jak żrą te kawałki na żywo. No i czekanie na długograja.

 Ocena: 8/10

Tracklist:

01. Of the Angel and His Horison

02.Inferludium

03. One Is the Truth and the Truth Is the One

Autor

3304 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *