Necrosemen „Vglns”

Necrosemen VglnsWydawca: Blood Harvest Records

To dopiero drugi materiał Necrosemen, więc nie wszyscy może zdążyli zapoznać się z nazwą tego szwajcarskiego ansamblu. Ale pewnie po moich słowach kilkoro z Was zapisze sobie w kajeciku zdanie „Kupić nowe Necrosemen.”, a przynajmniej taką mam nadzieję.

Bo „Vglns” to materiał, który zasługuje na to, by zdobił półki zjadaczy black/death metalowego gruzu. Bestialskie cztery numery, które puszczone jeden po drugim trwają dwadzieścia minut, przynoszą zarazę i zniszczenie każdemu domostwu. Nie wiem, czy grają w maskach, czy kapturach, ale to jest muzyka, której pragną me uszy. Pewne odniesienia w stronę Grave Miasma pewnie się pojawią – nie będą one do końca trafione, ale przynajmniej naprowadzą Was na atmosferę, z jaką spotkacie się na tej taśmie. Brzmi ona tak potężnie, że z niepokojem patrzę na ściany pokoju, czy nie pojawiły się na nich może jakieś nowe pęknięcia – przy riffach, które wypełniają „Vglns” są one bowiem wielce prawdopodobne, zwłaszcza w połączeniu z soundem tego materiału. Ostatnio w ogóle co zrecenzuję to mi się podoba i zaraz ktoś się przypierdoli, że Oraclowi to już wszystko pasuje, jak małolatowi jakiemuś. Nie, specjalnie takie krążki do recenzji ostatnio sobie dobierałem lub dostawałem do recenzji. Necrosemen idealnie wpisuje się w tę dobrą passę.

Cztery numery, które po prostu Was rozpierdolą. Ni mniej ni więcej. Polecam i idę katować się dalej tymi dźwiękami.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Vglns – Serpent ov Qvndalini  
2. Kh(X)s – Satvrn Fraticidivm  
3. Eskh†tos – End All Flesh  
4. Necrosemen

 

Autor

11177 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *