Necromessiah „The Last Hope of Humanity”

Necromessiah  The Last Hope of HumanityWydawca: Punishment 18 Records

Po sześciu latach od wydania ostatniego długograja powrócili Włosi z Necromessiah. Jasne, gdzieś tak po drodze były EPki czy splity, ale nic tak nie cieszy, jak kawał pełnowymiarowego krążka.

Kapela zmieniła wytwórnie, co dziwne na Punishment 18 Records, która dotychczas kojarzyła mi się z przeciętnymi wydawnictwami nowej fali thrash metalu. Choć faktycznie, na „The Last Hope Of Humanity” thrash metalu jest sporo. Pierwszy numer brzmi, jakby Lemmy przywdział corpse paint i zapragnął grać black metal. I podoba mi się to, bo ja lubię melodie, które już kiedyś słyszałem. A z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ja ten album słyszałem, zanim się ukazał. Necromessiah to klasyczny black/thrash metal, oparty na klasycznych wzorcach, rzec by można – utartych jak dupa arabskiej kozy. Szybka muzyka z sypiącymi się Wam pod nogi iskrami i wszechobecnym szczękiem łańcuchów – prawdziwie black/thrash metalowa jazda. Niestety, zdarzyć się może, że w którymś momencie przeje się Wam ta płyta. Wówczas należy ją po prostu wyłączyć i odczekać, dopóki znów nie najdzie Was ochota na trochę mocno przypalanego thrash metalu. Bo zaiste, ta muzyka jest jak petarda – jebnie mocno i głośno, ale efekt jest dość powierzchowny. Trzeba go raz na jakiś czas utrwalać. To jednak nie jest „Welcome To Hell”, które może kręcić się non stop, bo przy drugim przesłuchaniu „The Last Hope Of Humanity” wolicie zapodać faktycznie coś innego. Na przykład krążek wymienionych przed momentem Brytyjczyków.

Necromessiah nie nagrał albumu słabego, jedyną jego wadą jest całkowita zachowawczość. Ale rozumiem, że tak pojmują oni właśnie black/thrash metal. Mimo wszystko – jest okej.

Ocena: 7/10

1. Opening the Gates  
2. Returned from Hell  
3. Bio Terror Beast  
4. Pedo Priest  
5. Dead or Alive  
6. Kill the Pope  
7. Arm Your Machine Gun  
8. Don’t Touch My Glass  
9. Unleash Disorder  
10. Blood Boiler  
11. Goat’ N’ Roll

 

Autor

10281 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *