Necromantizer „Demo MMXVIII”

Necromantizer powstał w tym roku w stolicy Małopolski jako jednoosobowy hord grający black metal. To może tytułem wstępu wystarczy, żeby Wam nakreślić z czym mniej więcej będzie się to jadło.

A moje łapy trafiło „Demo MMXVIII”, składające się z dziesięciu utworów, które mógłbym opisać jednym słowem: prymitywizm. Prymitywizm kompozycyjny i wykonawczy. O ile kompozycyjnie jestem w stanie zrozumieć – ba, nawet podzielam – fascynację Hellhammer i Celtic Frost, o tyle to demo jest niestety mocno przeciętne. Rozwleczone i jednostajne numery skutecznie odstraszają od częstszego obcowania z demówką Necromantizer. Pewnie gdybym założył zespół grałbym podobnie. Bzyczące gitary, kiepski automat, charczacy wokal i nienajlepsza produkcja, tak bym się widział. No ale nie założyłem zespołu. Co najgorsze, zagłębiłem się też w teksty i ech… Są jak muzyka. Ja wiem, że są ludzie którzy łykają totalnie wszystko co ma w etykiecie wpisane black metal. Ale ja mówię „pas” – przed wydaniem kolejnego materiału polecałbym jednak dużo dużo prób – osobiście mam trudność z rozróżnieniem, który numer aktualnie wbił się na tapet i chyba nie przewiduję kolejnych odsłuchów.

Dobra, daję już spokój. Mi się to po prostu nie podoba i pewnie mało komu podejdzie. Fajnie, że komuś się chce robić coś innego niż skrolowanie fejsa, niemniej jednak mnie efekt tej aktywności nie zadowala.

Ocena: 3/10

Tracklist:

1. Intro
2. Thunderous Grave Cataclysm
3. The Skull, My Face
4. Face Death
5. Black God
6. Goetia
7. Chalice of Blood
8. First to Stand, Last to Fall
Under Black Sails
10. Eternal Darkness
Autor

10086 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • „Jednoosobowy hord”. Miodek ciął się, gdy czytał. Po pierwsze „ta horda”, a nie „ten hord”. Po drugie napisać „jednoosobowa horda” to jak napisać „jednoosobowe stado”. Przypomina mi się krążący po necie fragment pewnego teleturnieju:
    -Więcej, niż jedno zwierzę.
    -Owca?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *