Wydawca: Amor Fati Productions / Iron Bonehead Productions

Proszę państwa, mamy kolejny muzyczny cios, który niejednego spoconego i zalanego w trzy dupy metala powali na glebę już w pierwszych minutach odsłuchu. Necroblood utwierdza w przekonaniu, że scena francuska ma się całkiem nieźle i jeszcze – mimo coraz ciekawszej sytuacji społecznej – ostatniego słowa nie powiedziała i potrafi zaskoczyć jak pogrążony w depresji Ahmed na paryskiej ulicy wieczorową porą.

I to dosłownie. Ciężki, śmierdzący odorem rozkładających się ciał death metal oblany dodatkowo jadem black metalowego zła jest jak brudny granat wypełniony gwoździami i eksplodujący w ręce niezrównoważonego człowieka, którego celem jest tylko jedno: zadać jak najwięcej cierpienia znajdującym się blisko niego ludziom. Jest więc w tej muzyce odpowiedni pierwiastek zła, który eksportowany przez muzyków, rozlewa się w głowie słuchającego niczym trupi jad ze zmasakrowanych zwłok leżących tuż obok. Brzmi to nieco jak projekcja po zażyciu sporej dawki piguł na kolorowe obrazki, ale zaręczam. Z tej muzyki płynie zło w najczystszej formie i to za pomocą najprostszych środków, które możecie znać choćby od takich załóg jak Black Witchery, Necroholocaust czy – by dalej nie szukać – Death Worship. Towarzystwo to zacne, ale Necroblood można śmiało do tego grona zaliczyć zwłaszcza, że forma jak i styl preferowany przez francuzów śmiało mogą pretendować do tegorocznego zestawienia płyt zajebistych. Wszystko tutaj gra i buczy jak na satanizm przystało: jest brudno, śmierdząco, z odpowiednią dawką stężenia metanolu we krwi i przede wszystkim chamsko, bez pitolenia i puszczania oczka do cipek stojących i śliniących się pod sceną. Gitary brzęczą jak należy, perkusja bije blasty bez zbytniej wirtuozerii, zaś wokal jest niemal na pograniczu wymiotowania niestrawionym bełtem prosto z pobliskiej mety. Słowem: esencja prostactwa i chamstwa, która tutaj się znajduje powinna zadowolić każdego, kto lubi prawdziwy metal, a nie pseudokołysanki grane przez smutnych prawiczków na gitarach za 10 koła papieru.

Nie ma co się więcej produkować na temat “Collapse of the Human Race”. Po prostu bierzcie i słuchajcie tego albumu wszyscy, albowiem jest to dzieło niemal kompletne, które będzie Wam dane poznać.

Ocena: 8,5/10

Tracklista:
01. Intro
02. Through Limitless Abysses
03. Evil Against Evil
04. Sons Of Genocide
05. Glorification Through Destruction
06. Essential Collaspe
07. Baptised By Devil’s Cum
08. Sadistik Hunt
09. Operation Gomorrah
10. The Omen