Necroblaspheme „Destination : Nulle Part”

Wydawca: Agonia Records

Niektóre rzeczy to się zmieniają. Okładkę debiutu Francuzów zdobiły jakieś stworki potworki. Drugi opus to już inna bajka. Piękne niebo, domek… i olbrzymia plama na środku tego obrazka.

Ale na szczęście Necroblaspheme plamy nie dało swoją najnowszą produkcją, a w każdym razie w moim odczuciu owoc ich pracy wypadł bardzo… eee… ładnie? Nie no, ładnie to wypadają dziecięce obrazki z okazji dnia babci. Przy death metalowej młócce pierwszej wody raczej wypadałoby stwierdzić, iż wypadła ona zajebiście, bardzo brutalnie, a odnośnie „Destination : Nulle Part”Necroblaspheme nie aspiruje do miana najbardziej technicznego zespołu świata, to jednak ich death metal nie jest jakąś prostacką kalką tuzów. Gwoli ścisłości, ich muzyka bliższa jest raczej amerykańskiej niż skandynawskiej szkole grania, a nazwy takie jak Immolation czy Incantation nie są wcale mylące. Choć jest to trochę z mojej strony uproszczone, bo Francuzi upchnęli w swojej muzyce sporo ciekawych patentów. Tak, ta muza zresztą i oprócz tego ma w sobie coś, co jakoś ją wyróżnia z natłoku innych death metalowych aktów. Może to gładkie poruszanie się pomiędzy różnymi tempami? Może chwytliwość większości patentów, zmuszająca do poruszania łbem w rytm muzyki? Może masywny I ciężki sound? Może świeżość tego krążka? Może Phil Collins sprytnie wmontowany między „Thoughts Close At End” a „Nameless”? Cholera, pewnie wszystko po trochu, w mniejszym lub większym stopniu.

Nie powiem, Necroblaspheme przemieliło mnie w znacznym stopniu. Na „Destination : Nulle Part” zaserwowano nam dobre metalowe rżnięcie, może bez wielokrotnego szczytowania, ale fani takiego grania powinni być usatysfakcjonowani. Mocna rzecz.

Ocena: 4,75/6

Tracklist:

1. All in Vain, All in veins

2. After All

3. Descent’s Genesis

4. 2H40min A.M

5. Sorry for Us/Me

6. „??? > I „

7. Wounded

8. Thoughts Close at End

9. Nameless
Autor

10574 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *