Necro Cult „Total Fuckin’ Necro: Demos 2007”

Wydawca: Nocturnal Transmission Records

Ja pierdolę… Ostatnio usłyszałem, że podoba mi się wszystko, co recenzuję. Gówno tam prawda, po prostu nie dostałem dawno żadnego gniota, którego mógłbym zjebać od początku do końca. Aż do teraz.

Szczęśliwiec nazywa się Necro Cult. To już powinno Wam dać do myślenia co gra ten jednoosobowy hord. Raw Black Metal. Na płytce zatytułowanej górnolotnie ”Total Fuckin’ Necro: Demos 2007” znajdujemy rzeczone demówki z roku 2007. Jak myślicie, ile ich było? Pięć. Pan Nocturous nagrywa częściej, niż co poniektórzy kopulują. Z tym, że po najgorszym nawet stosunku zdarza się, że wyjdzie z tego coś, co ma ręce i nogi. Bachor czyli. A w porównaniu do tego, co słyszymy na demówkach tego gościa, nawet rozbabrane butem na chodniku gówno jawi się nam jako niedościgniony absolut i platońska idea piękna. Przede wszystkim chodzi mi o brzmienie. A właściwie jego brak. No chyba, że to ma być total necro necro necro necro necro necro sound (a to wszystko jeszcze pomnożone przez 666 milionów). Szukaliście kiedyś stacji radiowej na starym Kacprzaku rodziców? No to tak mniej więcej brzmi ”Total Fuckin’ Necro: Demos 2007”. Same piski, szmery, szumy jak podczas ruszania pokrętłem częstotliwości… Kurwa, ten cały Nocturous chyba specjalnie tak nagrywał pierwsze dwa demka zamieszczone na tej płytce, bo pewno pierwszy raz trzymał wówczas gitarę w dłoni (ba, jestem tego pewnien, bo, nie uwierzycie, Necro Cult powołano do psucia dnia innym w 2007 roku) i nie chciał, by było to zanadto słychać. Trochę lepiej wypadają na tym tle kawałki z demo „Ultimate Death”, bo tu chociaż coś przebija się przez gąszcz syfiastego brzmienia. A co słyszymy, jeśli mamy na tyle samozaparcia, że przebrniemy przez trzy pierwsze dema, zawarte na tej składance? Chaotyczny raw black, schematyczny, do bólu oklepany i nudny. Zresztą cała płyta jest taka. Słychać też lekkie ciągotki w stronę kanadyjskiej sceny, ale i tak wszystko zapada nam się w dźwiękowym szambie po uszy. Ale naprawdę trzeba mieć wiele samozaparcia, żeby dotrzeć do ostatnich kawałków na „Total Fuckin’ Necro: Demos 2007”. Ja przesłuchałem to wszystko dwa razy. I sam się sobie dziwię, że taki twardy jestem.

Necro Cult gra tak jak się nazywa, albo i gorzej. Zdecydowanie gorzej. Nie podchodźcie nawet na metr do tej płyty, bo będziecie walić gównem tak, jak te nagrania. Dziwię się też Nocturnal Transmission Records, że coś takiego puścili na świat. Ale każdy może się w życiu pomylić. Syf.

Ocena: 1/10

Tracklist:

1. The Death (Of Everything)
2. The Glory Of Death
3. The Triumph Of Death
4. The Cosmic Fall
5. Inverted Crucifix Of Steel
6. Absolute Hate
7. Utter Darkness
8. Total Annihilation
9. The Void Within
10. Torment
11. Ultimate Death
12. Decaying (With Time)
13. For The Glory Of Satan…
14. Unholy Cult
15. War Means War!!!
16. Hostile Intentions
17. Revolt
18. Above Human Filth
19. Terror
20. Nekro Slut
Autor

10876 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *