Narvik „Thghtlss Lght”

Wydawca: Ván Records

Nazwa może Was zmylić, bo grupa Narvik wcale nie pochodzi z Norwegii, a z Niemiec. Żeby było Wam trudniej – nie tylko nazwa może Was zmylić, ale i sama muzyka tej grupy.

Bo jeśli wsłuchacie się w „Thghtlss Lght” to możliwe, że usłyszycie sporo wpływów niekoniecznie kojarzących się z niemieckim black metalem. Na przykład dla mnie te trzy numery przypominają mocno zespoły pokroju Serpent Noir, Ascension czy chwilami naszego Medico Peste. I jeszcze jednego zespołu, który mam gdzieś w tyle głowy, tylko za cholerę nie mogę sobie skojarzyć, o jaki to zespół chodzi. Niemcy stawiają przede wszystkim na klimat swoich nagrań i jakieś drugie dno – nieważne czy muzyka aktualnie jest szybsza czy wolniejsza. Dużo dobrego robi tutaj wokal – zróżnicowany, zazwyczaj czysty lub bardzo czytelny. Narvik ma też zmysł kompozycyjny i wie, jak stworzyć utwór, który ma te – wyczekiwane przez słuchacza – złe wibracje. Na przykład „Womb of Lilith”, mój ulubiony na krążku, charakteryzuje się niezłym transowym motywem, ciekawymi zmianami tempa. Pozostałe kawałki też są całkiem w porządku. Może nie porywa mnie ten materiał tak jakbym sobie tego życzył, ale i tak nie jest źle. Raczej przykuwa uwagę i nie pozwala się nudzić. Brakuje mu jednak tej iskry, po której zakrzyknę – „genialne!”.

Ale sprawdźcie sobie ten zespół, bo warto. Sam fakt, że z Folter Records trafili do Van Records jednak o czymś świadczy.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Shattering the Vessels
2. Womb of Lilith
3. Into the Patterns of Ajna
Autor

10982 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *