Nahash „Nocticula Hecate”

Wydawca: Inferna Profundus Records

Remanentów z Inferna Profundus ciąg dalszy. Tym razem bierzemy na tapetę twór o nazwie Nahash. Tyle tytułem wstępu, po co się rozwlekać, przecież życie jest krótkie…

Nahash to kapela z Litwy, grająca black metal, a zaczynała na początku lat dziewięćdziesiątych, doświadczenie więc mają. „Nocticula Hecate”, które to mam przyjemność recenzować, to wznowienie debiutanckiej demówki kapeli z 1994 roku. Cóż jeszcze? Pięć kawałków znajdujących się na tym wydawnictwie, cechuje się niestety nawet w zremasterowanej wersji, średniej jakości brzmieniem. Ale ma ono swój niezaprzeczalny urok – czuć tu autentyczne piętno muzyki, jaką grało się circa 15 lat temu. I mimo, że przy pierwszym kontakcie, wspomniany sound jest rzeczywiście niezbyt strawny, to już po kilku minutach, przestaje się na to zwracać uwagę. A na czym się ona więc skupia? Przede wszystkim na samych kompozycjach, które swą budową wciągają słuchacza do świata wykreowanego przez Nahash. Nie jest to wybitnie zróżnicowana płyta, opiera się na prostych riffach i niezbyt częstych zmianach tempa, ale to właśnie głównie dzięki tym zabiegom „Nocticula Hecate” ma taki transowy klimat. Na przykład taki „Sabalyas” (na litewskim można czasem naprawdę połamać język) w swych wolnych momentach ociera się o black/doom i mimo kilkunastu lat, jakie liczy sobie ten materiał, słucha się tego z zaciekawieniem. Nahash chwilami potrafi stworzyć świetną atmosferę i w efekcie czego brzmi to tak, jakby Emperor, Samael (wczesny) i My Dying Bride wrzucić do jednego wora i mocno wymieszać. Z tym, że w przypadku Nahash więcej jest mrocznej aury Norwegów lub Szwajcarów, niźli melancholii i smutku Brytyjczyków. Niektóre hipnotyczne aranże na „Nocticule Hecate” kojarzą się z dźwiękami, w jakich dziś porusza się na przykład takie Blut Aus Nord, z tym, iż należy pamiętać, że Nahash sprokurował te dźwięki przeszło czternaście lat temu. Między innymi dlatego właśnie można się zapoznać ze wznowieniem demówki Litwinów.

Pomimo, że wydawnictwa litewskiej Inferna Profundus Records nie są w Polsce wyjątkowo popularne, ani zapewne łatwo dostępne, to gdy ktoś zdecyduje się trochę pogrzebać i zaopatrzy się w „Nocticula Hecate”, nie powinien być zawiedziony. Czuć tu mrok!

Tracklist:

1. Intro
2. Ezo Azarak (Lycanthropy)
3. Nocticula Hecate
4. Sabalyas
5. Thunor
Autor

11738 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *