Wydawca: Hell Is Here Production

Jak Jesień to i wiadomo, że depresja, jak depresja to smutne piosenki, przez które poczujemy się jak byśmy byli NA DNIE. „Winter of Contemplation” to pierwszy długograj od młodzików z Na Dnie. Jakiś czas temu Ef recenzował ich demko, którym zbytnio się nie zachwycił.

Zobaczmy, co się zmieniło, od tego czasu: W sumie to nic… Dalej najlepiej na krążku wypadają elementy ambientowe, które choć proste, wpadają w ucho i nadają całej tej „depresyjnej” otoczki. Osoba odpowiedzialna za nie powinna może pomyśleć o solowym ambientowym albumie? Część bardziej black metalowa składa się, a jakże z wyjącego wokalu głoszącego swoją pogardę do życia i świata, oraz odpowiednio nastrojonych gitar, których riffy powinny być, jak tnące naszą skórę żyletki. Tylko trochę te żyletki się stępiły. Mamy tutaj już klasycznie oklepane dźwięki dla tego gatunku wychodzące spod instrumentów. Chociaż przyznam, że piąty kawałek zatytułowany ,,Wandering Beneath Silent Stars” lekko odstaje od swoich braci pod względem chwytów i wnosi malutki powiew świeżości. Nie jest to jakiś szczyt szczytów muzycznych na scenie DSBM, ale nigdy nie miał nawet nim być, twierdzi tak również jeden z twórców tegoż albumu. Należy się pochwała chłopakom, że chce im się robić, a nie siedzieć przed tym gupim komputerem i czytać potem wylewy jakiegoś dziada. A nie czekaj…

Czy Na Dnie pójdzie na dno? Chłopaki podobno się doskonalą muzycznie i mają plany na przyszłość, życzę im powodzenia i może kiedyś nas czymś zaskoczą? Czy materiał zapada w pamięć? Część ambientowa z piątym numerem jak najbardziej, reszta jest milczeniem.

Ocena: 6/10

Tracklist:
1. Intro (Snow, Silence)
2. Into Nothingness
3. Nocturnal Journey
4. Nothing
5. Wandering BeneathSilent Stars
6. Apathetic Dream
7. Outro