Kontakt: Na Dnie

Chwilę przerwy sobie zrobiłem od recenzowania, ale nastał właśnie czas powrotu. Za dużo nazbierało się we mnie jadu i muszę nim co nieco postrzykać, bo inaczej mi się zajady porobią.

Przypadłoby mi niezwykle trudne zadanie wczuć się w materiał zespołu o nazwie Na Dnie w ten piękny i zajebiście wiosenny dzień w stolicy Podkarpacia. EP-ki z utworem o jakże uroczym i sugestywnym tytule „I Hate My Fuckin Life”. Ale tak nie będzie. Po pierwsze mam wyjebane na wiosnę. Nie mam też potrzeby słuchania wyłącznie pozytywnej muzyki.  Koniecznie w parku. Pośród treli ptaków i budzącej się ze snu zimowego flory. Po drugie jakoś niespecjalnie depresyjnie pachnie mi ten – dość prosty – black metal. Nie przekonuje mnie również wyjący i rozdzierający struny głosowe wokal. To znaczy do tego, że nienawidzi swojego bytowania na ziemi. Czyli problem ze szczerością przekazu. Sam materiał dzieli się na dwie części: plumkaną i black metalową. I to ta pierwsza, jeśli mam być szczery, przyciąga więcej uwagi. Ambient ten nie jest może zbyt skomplikowany (całą robotę wykonuje w zasadzie jeden efekt, ale to już inna rzecz). Tworzy jednak wrażenie, jakby w ich komponowaniu odpowiedzialny za nie czuł się naprawdę dobrze. Na tym tle konstrukcja czarnego metalu wygląda bardziej nieporadnie. Proste, mocno oklepane już dźwięki i niespecjalnie rozbudowana partia perkusji. Szkoda, że klimat całości jakoś tak mało zimny. I zły oczywiście też nie do końca. Gdzieś tam się nie zgadza, tu by pasowało więcej tych dźwięków, tam może mniej – częste błędy wśród początkujących. Wiem, że ma być „raw”, ale i tak o paru rzeczach warto pamiętać. Zespół funkcjonuje od zeszłego roku. Obaj panowie to raczej młodzieniaszki. Czy coś z tego będzie? Cholera wie. Pracy sporo. To wiem na pewno. Czy chłopakom się będzie chciało – nie wiem, bo ich nie znam. Na razie średnio.

Czy jakoś specjalnie zapamiętam ten materiał? Tak. Z pierwszego utworu, który przypomina mi pewien polski zespół jednego kawałka (przynajmniej dla mnie). Może mnie jeszcze kiedyś Na Dnie zaskoczy.

Ocena: 5/10

Tracklist:

01. Intro (Way to Suicide)
02. I Hate My Fuckin Life
03. In the Space of Suffering
04. Outro (It’s taking Me)