Myrkr „Black Illumination”

Wydawca: Debemur Morti Productions

Trochę obiło mi się o tej kapeli o uszy, więc jak zobaczyłem „Black Illuminations” w paczce z promówkami, zadowolenie moje bardzo wzrosło. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.

Myrkr, bo o nich mowa, to duet z Irlandii, który para się black metalem dopiero pięć latek, ale wyrobił już sobie renomę w europejskim podziemiu. Jeden pan zajmuje się wszystkim, a drugi robi wokale. Brzmi prosto, ale muzycznie wychodzi to bardzo interesująco. Przy pierwszym kontakcie z „Black Illuminations” mało łba mi nie urwało, potem mój entuzjazm trochę upadł, ale nadal twierdzę, że jest to kawał porządnej black metalowej uczty. Przede wszystkim w uszy rzuca się produkcja płyty, ma w sobie coś z atmosfery rytuału, co dodatkowo uwiarygodnia przekaz Myrkr. Lekko ukryty wokal raz wrzeszczy, kiedy indziej szepcze albo mruczy coś do siebie, a czasem wszystko naraz, mając za podkład w większości black’ową nawałnicę. Muzyka Myrkr cechuje się przy tym sporą rytmicznością, którą czuć głównie gdy zespół trochę zejdzie z tonu. Do tego dochodzą w utworze numer sześć pewne elementy ambientowe, które bardzo naturalnie wpasowują się w black metal na „Black Iluminations”. Jak dla mnie najlepiej wypadają wolniejsze fragmenty, na przykład utwór tytułowy, ale one i tak dość szybko przeistaczają się w szybką, prącą przed siebie, muzykę. Słychać, że Irlandczykom nie brakuje też pomysłów – ukryte głęboko pod przykrywą gitar krzyki w „Enlightenment” to kolejny przykład, że i w black metalu można popróbować z różnymi smaczkami, bez popadnięcia w śmieszność.

Cóż, faktycznie, potwierdziłem obiegową opinię, że Myrkr to bardzo dobra black metalowa kapela. Trzymają się mocno korzeni, starając się zarazem dodać co nieco od siebie. I wychodzi im to naturalnie, a równocześnie bardzo dobrze.

Ocena: 8,25/10

Tracklist:

1. A Grail of Smouldering Ash
2. Flesh
3. Enlightenment
4. The Unseen Light
5. Black Blood of the Wolf
6. Bound by the Forgotten
7. Black Illumination
Autor

11751 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *