Mr Death “Detached From Life”

Wydawca: Agonia Records

W zbiorowej świadomości społeczeństwa miejsce znalazł sobie już Pan Samochodzik, Pan Kleks czy nawet Pan Jezus. Teraz o to samo stara się niejaki Pan Śmierć.

Mr Death rzeczywiście ma szansę zaistnieć w świadomości przynajmniej części ludzkości, a konkretnie, pewnego ściśle określonego jej wycinka, któremu nieobojętny jest szwedzki death metal. Dla dodatkowej ich zachęty powiem, że w powstanie „Detached From Life” zamieszani są byli członkowie takich grup jak Diamat, Treblinka czy Expulsion. Nie dziwne więc, iż z takim życiorysem Mr Death nurza się w odmętach skandynawskiego deciora. Dla porządku wypada wspomnieć więc o chropowatym, niskim brzmieniu, zachrypniętych wokalach opiewających uroki śmierci i zagadnień z nią powiązanych. Do tego robi to przy akompaniamencie raz wolniejszych, raz szybszych gitar. Z tym, że niestety chwilami poszczególne kawałki zlewają mi się w jedną całość, jakby Szwedzi tracili nagle pomysł na granie i tak łupali, łupali, łupali i łupali, aż coś się im odblokuje – wówczas ponownie ich death metalu słucha się z przyjemnością, wyrażaną między innymi radosnym przytupywaniem moich stóp. Szczęśliwie tych ich stanów zawieszenia nie ma zbyt wiele, ale jednak zostawiają jakieś takie piętno w pamięci, którego trudno mi się pozbyć. Nie przekreśla to jednak debiutu Mr Death całkowicie, bo jednak Skandynawowie wychodzą z pojedynku ze słuchaczem z twarzą. Brzydką i trupiopodobną, ale jednak twarzą, hehe…

Po wielokrotnym przesłuchaniu „Detached From Life” doszedłem do wniosku, iż Mr Death na stałe pojawi się jedynie w świadomości osób uzależnionych od szwedzkiej sceny w stopniu wysokim, reszta zaś może spokojnie zapuszczać sobie ten krążek od czasu do czasu, ale też na tym nie ucierpi.

Ocena: 6,75/10

1. Suffer
2. Fin
3. A Dying God
4. Evil Undisputed
5. Muse of Chaos
6. Combined Anatomy
7. Misery’s Womb
8. Denied The Will To Live
9. Death Vs. The Living Dead
10. The Storm
11. Black Blood
Autor

12489 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *