Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

K-O

Motörhead „Ace of Spades – deluxe 40th anniversary reissue”

Wydawca: BMG

No i kolejna płyta z gatunku „kim do chuja jestem, żebym się wypowiadał na jej temat”. Czyli dziś proszę państwa kilka słów o wznowieniu „Ace of Spades”. Wznowieniu nie z byle powodu, ale z okazji czterdziestej rocznicy wydania.

Bo wiecie, jak jest. To album chyba sztandarowy w dyskografii Motörhead, choć oczywiście takie krążki jak „Bomber” czy „Over Kill” w niczym mu nie ustępują. Tak jak, moim zdaniem, w całej dyskografii Lemmy’ego po prostu nie ma słabej płyty, ba – słabego utworu! – tak niniejszy, wydany w 1980 roku krążek to pierdolone creme de la creme. Kto nie śpiewał „(We Are) The Roadcrew” na wyjeździe, kto po pijaku nie darł się w krakowskiej mordowni zwanej dla wicu knajpą „De Ejjjs of Spejjjjds! De Ejjjjs of Spejjjds!” ten może nie zrozumie, jakie emocje może wzbudzać ten krążek. Wierzę jednak, że nie ma tutaj wielu takich osób. Rocznicowe wydanie firmowane znaczkiem BMG jest ponadto naprawdę świetnie wydane – tak jak wcześniejsze krążki Motorhead wznowione przez tę wytwórnię. Gruba książeczka, masa zdjęć, flejersy, reprodukcje – zawarto tutaj kawał historii Brytyjczyków. Oczywiście dodatkowym bodźcem do zakupu tego albumu jest bonusowy dysk – zapis koncertu z White Hall w Belfaście, zagranego 23 grudnia 1981 roku. Tak jak i poprzednie gigi będące bonusami do wznowień Motörhead, tak też i niniejsze show określić można jednym słowem – ogień! To jest Motörhead w szczytowej formie, brudne, surowe, wspaniałe. Olbrzymim plusem jest produkcja tego dodatkowego krążka, bardzo naturalna, słuchając tego koncertu człowiek autentycznie żałuje, że go tam nie było. A jest na czym ucho zawiesić bowiem siedemnaście numerów to nie tylko kawałki z „Ace of Spades” ale też nieśmiertelne killery jak „Over Kill”, „Too Late Too Late” czy „Motorhead”. Grubo ponad godzina świetnego show – to już jest naprawdę chyba przeważający argument po co Wam KOLEJNA wersja tego albumy na półce. Bo nie wyobrażam sobie, że ktoś go nie ma w zbiorach.

A więc kończymy szybko – kupować, nie będziecie żałować żadnej złotówki, która poszła na ten wydatek. Tradycyjnie wersja winylowa zaś to już w ogóle orgazm. Czy tam orgazmatron.

Oracle
Autor

12718 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Wywiady

Szczerze? Rozczarowałem się tym wywiadem. Debiutancki album Fadheit jest przednim materiałem. Postanowiłem więc, że zapytam co słychać u tych zwyroli. Jednak Selbstmord okazał się...

F-J

Wydawca: Putrid Cult Co to się porobiło! Morgul wydał album z gatunku DSBM! Jako mistrz cięcia się wzdłuż i wszerz w redakcji kwestią czasu...

K-O

Wydawca: Werewolf Promotion Jako, że na Ukrainę mam niedaleko naprawdę polubiłem ten kraj i gdyby nie jebany koronawirus, pewnie dziś siedziałbym sobie we Lwowie...

A-E

Wydawca: Nihilistic Holocaust Distro Całkiem niedawno recenzowałem split Death Invoker z naszym Throneum, a tu w międzyczasie przyszła do mnie paczka od kolegów z...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault