Mortalicum „The Endtime Prophecy”

Wydawca: Metal On Metal Records

Kiedyś zrobiłem mały test – otóż wypiłem sporą ilość alkoholu, a na następny dzień jedynym krążkiem, jaki przyjmował mój organizm, było „Progress Of Doom”. Ostatnio test został powtórzony. Cóż, muzyka Mortalicum wciąż ma swoją moc, hehe.

I nie odnosi się to tylko do magicznego kojenia umęczonej naprzemiennymi kieliszkami i kuflami duszy – Szwedzi wciąż w świetny sposób komponują swoje utwory. Wciąż jest to świetna mieszanka (tak, teraz to słowo jest jeszcze bardziej adekwatne) doom metalu, hard rocka i heavy metalu. Te kawałki sączą się jak dobre piwo, wypełniają Was łagodnie, aż odpływacie sobie całkowicie. Choć może obecnie Mortalicum jest jak piwo z gatunku porter – cięższe od debiutu, więcej tutaj partii doom metalowych, a mniej wpływów Thin Lizzy czy Deep Purple, choć i te są słyszalne gdzieniegdzie („Devil’s Hand” na ten przykład). Nie ma to jednak znaczenia, czego jest tu więcej, czego mniej, bo „The Endtime Prophecy” jest tak wyśmienicie skomponowana, że krzywić się po niej na pewno nie będziecie. Na osobną pochwałę zasługują na pewno świetne solówki, no serio – szczęka opada. Oczywiście nie zapomniano też o trochę spokojniejszym numerze „Ballad Of A Sorrowful Man”, który ukoi Wasze nerwy niczym butelka dobrego wina wieczorną porą. Siedzicie, słuchacie i delektujecie się. No ja poproszę więcej takich krążków jak drugi album Mortalicum. Choć to podobno dopiero trzecia płyta jest prawdziwą próbą dla zespołu – z przyjemnością ocenię. Was natomiast zachęcam do sięgnięcia po „The Endtime Prophecy”.

Z tej recenzji można wyciągnąć dwa wnioski. Mortalicum nagrał świetny krążek – prawda! Jestem alkoholikiem – fałsz. Mam po prostu dużo powodów do świętowania. Na przykład odpalanie takich płyt jak ta. Jasne, hehe?

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. My Dying Soul
2. Revelation Within
3. The Endtime Prophecy
4. When Hell Freezes Over
5. Devil’s Hand
6. Dark Night
7. Ballad of a Sorrowful Man
8. Embracing Our Doom
9. The End
Autor

11074 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *