Mortalicum „Tears from the Grave”

Mortalicum  Tears from the GraveWydawca: Metal On Metal Records

I proszę bardzo – nowy krążek Mortalicum się już kręci. To dla mnie bardzo dobra nowina – wszak ten zespół znam od początku i lubię ich dokonania.

Nowy album zatytułowany jest „Tears From the Grave” i zawiera dziewięć heavy/doom metalowych kompozycji, z wieloma odniesieniami do stonera czy też rocka. Dodatkowo na najnowszej płycie zrobiło się nam jakby posępniej, smutniej… Już po okładce można się było tego spodziewać. Numery są jakby mniej chwytliwe, a niektóre riffy przytłaczają swoim ciężarem jak nigdy dotąd, a również i długością (posłuchajcie ciężkiego numeru tytułowego). Ogólnie płyta nabrała jakby ciemniejszych barw. Wciąż jest to mimo wszystko dobre, więc nie ma co narzekać, hehe. Jak wspomniałem o długości utworów to dodam, że przez to cały album jest automatycznie dłuższy (co logiczne, hehe) i niestety – jak dla mnie odbija się to na słuchalności po prostu. Dalej jest słuchalne, ale ja nie przepadam za krążkami trwającymi ponad godzinę. Choć wielki problem to nie jest. Co jeszcze? Hmm, głos Henricka wciąż jest wyśmienity i stanowi ważny składnik muzyki Mortalicum. Mam jednak wrażenie, że dwie wcześniejsze albumy wchodziły mi lepiej – pewnie przez lekką zmianę stylistyczną i pójście w bardziej doom metalowe klimaty. Co nie znaczy, że „Tears from the Grave” jest złe.

Jest dobre. Jako dobry krążek mogę go polecić fanom klasycznego doom/rocka, bo to głównie dla nich są te Łzy z Grobu.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. The Endless Sacrifice  
2. I Dream of Dying  
3. Tears from the Grave  
4. The Illusion  
5. I Am Sin  
6. Remember the Fallen  
7. Spirits of the Dead  
8. The Passage  
9. The Winding Stair

 

Autor

11610 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *