Mortal Infinity „District Destruction”

Wydawca: Digital Media Records

Niemiecki thrash metal – na pierwszy rzut ucha, dla mnie bomba. Ale ale – jeszcze pasowałoby odsłuchać płytę, żeby móc się wypowiedzieć, prawda?

Właśnie. I tu już tak różowo nie jest. Bo oni w ogóle nie brzmią po niemiecku, a Destruction pojawia się jedynie w tytule płyty – „District Destruction”. Debiut Bawarczyków brzmi dość nowocześnie, bardziej jak Exodus czy Vio-lence. A że akurat przedwczoraj byłem na koncercie Exodus, to stwierdzam, iż Mortal Infinity nie ma jednego procenta energii, jaką emanuje zespół Gary’ego Holta. No cóż, takie kapele zdarzają się raz na dziesięć tysięcy, to prawda. Sęk w tym, że mnie słuchanie „Destrict Destruction” nie sprawia przyjemności. Zasadniczo to thrash uwielbiam, jednakże wymagam również tego, by przykuł moją uwagę w jakiś sposób. Głównym problemem dla mnie jest to, że metal grany przez Mortal Infinity brzmi jak na moje ucho zbyt nowocześnie, syntetycznie, brakuje mu ostrego, wpijającego się w skórę na dupie, pazura. Oczywiście z drugiej strony wolę takie granie od jakichś gównianych emo-screamo, ale to raczej rozumie się samo przez się. Może jakiś młodszy, mniej wymagający słuchacz uzna Mortal Infinity za fajny band (nie przeczę, że ta muzyka nie może się nie podobać), dla mnie jednak jest przeciętnym, który może nieźle wypadać na żywo, właśnie jako support dla dużych i znanych nazw. Ale również i taki, o którym szybko się zapomni.

Cóż, zespołów pokroju Mortal Infinity jest dużo, czasem nawet myślę, że za dużo. Pamiętać się będzie tylko o nielicznych, mających to „coś”. Obawiam się więc, że 18 lipca 2013 roku nie będę pamiętał, że „District Destruction” kręciło się w moim odtwarzaczu.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Intro
2. Thrill to Kill
3. At Dawn of Death
4. Wake of Devastation
5. Retribution
6. District Destruction
7. Condemned Rising
8. Radical Response
9. Sound of Brutality

 

Autor

10993 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *