Morowe „Piekło.Labirynty.Diabły”

Wydawca: Witching Hour Productions

Hmm… rzec by można, iż obecnie Furia jest najpopularniejszym zespołem w black metalowym podziemiu. Nie znać Furii to jak nie znać Morbid Angel. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie śledząc opinie i recenzje. Nie dziwne więc, że wzięciem winny się cieszyć i inne projekty muzyków w nią zaangażowanych.

Takim jest na przykład Morowe – projekt Nihila, który dobrał sobie do pomocy dwóch innych muzyków i wspólnie z nimi sprokurował debiutanckie „Piekło. Labirynty.Diabły”. Muzyka z niej oczywiście zarówno w pewnym stopniu różni się od tego, co Nihil prezentuje w Furii (a jeszcze bardziej w Massemord), jak i w pewien sposób jest do tych dźwięków zbliżona. Ot, paradoks. Podstawa – wciąż jest to black metal. Chwilami mocno pokręcony, chwilami z lekkimi naleciałościami death metalowymi. Na pewno wymaga to pewnego skupienia, to nie „Panzer Division Marduk”, hehe… Morowe nie jest pozbawione chwytliwych momentów jak te w utworze tytułowym, wyzute natomiast raczej jest z bardziej chaotycznych, szybszych partii. I znów, jak w przypadku innych tworów Nihila, niezmiernie trudno jest wychwycić jednoznaczne inspiracje czy porównać je do jakiejś konkretnej grupy. Sporo tu „rozmytych”, wolnych gitar – w ogóle to robią one na „Piekło.Labirynty.Diabły” zajebistą robotę. A masywne riffowanie takie jakie słyszymy w szóstym (ale nie tylko) kawałku, występuje na przemian ze spokojniejszymi fragmentami, których notabene jest więcej, tworząc ciekawe kontrapunkty. Osobną sprawą są wokale, tu już raczej charakterystyczna barwa głosu i sposób śpiewania nie powinien nikogo zaskoczyć. Klasycznie mamy też do czynienia z frapującymi lirykami. Całość muzyki tworzy dość osobliwej natury klimat i atmosferę, naprawdę niełatwą do opisania, bo wydaje mi się, że nie każdy zachłyśnie się Morowym. Nie wydaje mi się też, żeby materiał z debiutu Morowe nadawał się na odgrywanie podczas koncertów dla najebanej młodzieży, bo to po prostu trudna w odbiorze płyta.

Cóż, „Piekło.Labirynty.Diabły” spełniło moje oczekiwania, jakie miałem po zapowiedziach odnoszących się do tego materiału. Bardzo zawiła płyta, w którą człowiek wgryza się powoli, a i tak nie przetrawi przez bardzo długi czas. Tym razem to zaleta.

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. I. Wstęp

2. II. Komenda

3. III. Tylko piekło, labirynty i diabły

4. IV. Czas trwanie zatrzymać

5. V. Jego oblicza

6. VI. Głęboko pod ziemią

7. VII. Wężowa korona

8. VIII. Zakończenie
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

2 komentarze

  • Rewelacyjny materiał. Nihil po raz kolejny pokazał na co go stać.
    Płyta owszem jest trudna do słuchania, ale ludzie siedzący w tym klimacie bardzo szybko ją zrozumieją i polubią. ?Piekło.Labirynty.Diabły? to bardzo pozytywny materiał.

  • w komentarzu napisanym przez grub91ltwb bardzo podoba mi się fraza: <> wiem, że sprzeczność niezamierzona, ale bardzo zabawna 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *