Wydawca: Lillith Productions

Powiem tak. Gdyby nie dwa czynniki, nie czytalibyście teraz tej recenzji. Po pierwsze, „Promo 2007” zawierało tylko cztery kawałki z dziesięciu, zawartych na „Überrealistic”. Po drugie, Mord’A’Stigmata to nie Motörhead, u których każdy kawałek jest w identycznym stylu. Tutaj mamy do czynienia z bardzo zróżnicowanym krążkiem.

Jap, debiut Mord’A’Stigmata to płyta wielce różnorodna i właśnie głównie dlatego zdecydowałem się opisać teraz całość zawartą na pierwszym dużym albumie ekipy Statica. A musicie wiedzieć, że nie ma wiele takich kapel na naszym poletku, oj nie ma… Właściwie to żadna mi do głowy nie przychodzi… Wiem, że część tej recenzji będzie powtórzeniem tego, co mówiłem o promówce sprzed półtora roku, ale ja nic nie poradzę na to. Tak więc mamy tu spory ładunek post-black metalu spod znaku „Wielkiej Wojennej Deklaracji”, ale teraz, znając całość płyty wiem, że nie samym Mayhem Bochnia żyje. Teraz słyszę dokładnie, że takie nazwy jak Morbid Angel, Arkhon Infaustus, Immolation, czasem Non Opus Dei, może w pewnych momentach też Aborym, nie są chłopakom obojętne. Do tego dochodzi czysta elektronika w „Synthetic Storm”. Słyszeliście Niphates? No to jest to, przynajmniej dla mnie, jakiś punkt odniesienia, bo aż tak głęboko w industrialu niestety nie siedzę. A najlepsze jest to, że Mord’A’Stigmata kombinuje z głową, nie wrzuca nam tutaj w jeden gar wszystkiego co tylko im przyjdzie na myśl, bez ładu i składu, obnosząc się potem jako wielcy wizjonerzy, tylko że nie docenieni za życia. Metaluszki moje, w ten album trzeba się wsłuchać, wziąć wkładkę w łapy i prześledzić teksty. I powtarzam – posłuchać, bo w przeciwnym razie wyłapiecie tu jakieś porównania co najmniej nie trafione (polski zespół na „fał”, norweski zespół co to Polak jest u nich pałkerem…). Kurwa, można tu usłyszeć jazz (co prawda tylko kilka sekund, ale zawsze coś), ale gdzie tu Vader?! Nie ważne. Ważne, że Mord’A’Stigmata nagrało album, który mogę nazwać chyba… debiutem roku 2008? Bo tylko oni i Enclave w tym momencie przychodzą mi do głowy…

Rośnie nam kapela, rośnie. Mam nadzieję, że nie podzielą losu Lux Occulta, ani Misteria (teraz to przez „y” się pisze), które robiły coś naprawdę oryginalnego jak na nasze warunki, ale… „sorry Winetou, biznes jest biznes” i bach! – odpadają na rzecz następnej młodocianej kopii Slayer. Mord’A’Stigmata ma olbrzymi potencjał, który nie może przepaść, a dowodzi tego „Überrealistic”.

Ocena:5/6

Tracklist:

1. Uberrealistic Sun in Visibility (Aquatic Cubism)
2. Magnitudo xm
3. Manstrual Heroin
4. Dislocation
5. Mother Which You Will Serve
6. Synthetic Storm
7. Synthetic Calm
8. Mercury’s Sigillum
9. Regenarated in Stigmatamord
10. Psycho Rolling Machine