Mord'A'Stigmata  AnsiaWydawca: Pagan Records

Nie skłamię, gdy powiem, że „Ansia” była jedną z bardziej wyczekiwanych przeze mnie płyt w tym roku. Ciekawość podsycał sam Static, twierdząc że Mord ‚A’ Stigmata nie nagrała jeszcze czegoś takiego.

Cóż – muzycy zawsze tak mówią. Ale on akurat nie kłamał. Właśnie odsłuchałem dwie wcześniejsze płyty zespołu, sama zaś„Ansia” jest wałkowana przeze mnie dzień w dzień odkąd ją otrzymałem. Czy przejrzałem ją na wylot? Czy zajrzałem w każdy muzyczny zakamarek? Czy poznałem wszelkie tajniki? A skąd. Jedno tylko wiem na pewno – nie ma co przyrównywać tego krążka do debiutu, bo oba albumy brzmią niemal jak nagrane przez dwa różne zespoły. Zresztą od „Antimatter” zespół też odskoczył daleko. O ile wcześniej jakoś tam dało się sklasyfikować z wielkim trudem muzykę Mord ‚A’ Stigmata, o tyle trzeci krążek wybija recenzentowi wszelkie argumenty i proste recepty. Black metal? Trochę tak, choć do Mord ‚A’ Stigmata zawsze pasowało mi raczej określenie post – black metal. W końcu, jest takie bezpieczne. Gdy nie wiadomo co napisać – piszesz post black metal i chuj. Ale nie tylko. Sludge? Tak, dość wyraźnie. Elementy drone? Też. Rock progresywny? Ryzykowne stwierdzenie, ale z pewną dozą prawdziwości. Z tym albumem jest trochę jak z narodem u Mickiewicza – z pozoru jest spokojny, powolny, ale pod pierwszą warstwą cały czas się coś dzieje, coś pulsuje, panuje niepokój i napięcie – wiesz, że kiedyś to wybuchnie, ale nie wiesz kiedy. Zwłaszcza, że numery to prawdziwe molochy – poza zamykającym całość dwuminutowym numerze tytułowym, najkrótszy trwa ponad osiem, a najdłuższy – niemal czternaście minut. Miejsca na eksperymenty jest więc mnóstwo, a zespół wykorzystuje je sumiennie – „Ansia” cechuje się jeszcze większą przestrzenią, niż w przypadku wcześniejszych płyt. Pomimo że wokali w porównaniu do muzyki nie ma wiele – są najdzikszymi, jakie kiedykolwiek pojawiły się w Mord ‚A’ Stigmata. Ale i przecież nie wszystko musi być obsadzone wokalem – w przypadku tego krążka byłoby to na pewno błędne posunięcie – mogłoby na przykład zabraknąć miejsca na partie perkusji, które na „Ansia” zostały świetnie zaaranżowane. A tak – naprawdę nie ma do czego się przyczepić na tym albumie, nawet jeśli człowiek bardzo by chciał. Płyta stanowi klasę samą w sobie, będąc równocześnie chyba najodważniejszą propozycją wydawniczą Pagan Records.

Dwa lata oczekiwania na trzeci krążek nie poszły na marne. Mord ‚A’ Stigmata po raz kolejny udowodniła, że stanowi ścisłą czołówkę muzyczną w Polsce. Przy „Antimatter” byli jeszcze niedocenieni przez ogół, ale widzę, że „Ansia” zbiera same pochlebne opinie – i jest ich bardzo wiele. Dobrze, wyśmienicie. Ja zaś już zastanawiam się, co za muzyka znajdzie się na czwartym krążku. W międzyczasie jeszcze raz odtworzę „Ansia”.

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Inkaust  
2. Shattered Vertebrae of the Zodiac  
3. Pregressed  
4. Praefatio Pro Defunctis  
5. Ansia