Morbosidad „Tortura”

Morbosidad  TorturaWydawca: Nuclear War Now! Productions

Ożesz w pizdeczke maryjną, to jest cios, jakiego dziś potrzebowałem. Przed Wami Morbosidad. Szykujcie dupska!

Amerykanie wychłoszczą je Wam różańcem z drutu kolczastego. Każde uderzenie poczujecie po stokroć. Bez litości spenetrują Wasze dupsko i jestestwo czarcim black/death metalem. Z jednej strony, każdy kto zna twórczość tego zespołu nie zostanie zaskoczony. Ci z Was, którzy zastanawiali się, jak zabrzmi Morbosidad po wymianie praktycznie całego składu (poza Thomasem) mogą spokojnie odsapnąć – gorzej nie jest. Choć na „Tortura” czuć jakby więcej death metalowych pierwiastków (posłuchajcie „Batalla De Pecados” a zrozumiecie). Co wcale tak źle nie wypada. Minialbum trwa niewiele, bo zaledwie trzynaście minut, ale uwierzcie mi, przez ten czas zostaniecie wielokrotnie zgwałceni, sam diabeł strzeli Wam palcówkę kopytem. Jeśli nie jesteście przygotowani na taką zabawę, lepiej odpuśćcie sobie to wydawnictwo. Ale z drugiej strony – czy po Morbosidad sięga ktoś, kto nie wie co na niego czeka? Ja wiem i dlatego tak wspaniale słucha mi się tej piekielnej ejakulacji. „En Las Gallas Del Inferno” pobrzmiewa mi w głośnikach, a ja mam ochotę wybiec na ulicę i pobić pierwszą lepszą napotkaną osobę, heh. Fakt, to nie jest normalne zachowanie, ale nie oszukujmy się – black/death metal sygnowany logiem tej hordy nigdy nie był przeznaczony dla pierwszego lepszego metaluszka.

Może mi ktoś zarzucić, że mało konkretów w tej recenzji. Uwierzcie mi na słowo – muzyka jest na tyle konkretna, że moje słowa przy niej bledną, hehe… Dla maniaków Diabła – konieczność!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Entre La Muerte y Desolacion  
2. En Las Gallas Del Infierno  
3. Tortura  
4. Batalla De Pecados

 

Autor

10190 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

3 komentarze

  • JA PIERDOLE JAK MNIE WKURWIAJĄ TAKIE CIOTY, NO KURWA. O JAKI JA JESTEM WIELCE HARDKOROWY KUC NAJEKSTREMALNIEJSZE NA SWIECIE OO JAKI DOBRY OSTRY, PODKREŚLAM OSTRY METAL. ALBO „OO KUPIE SOBIE DEMO, ALE NIE JAKIEŚ SŁUCHALNE, MUSI BYĆ ROZKURWIAJĄCE, JESTEM LEPSZY BO SŁUCHAM BESTIAL WAR BLACK DEATH METALU A WY CO NADAL AMON AMARTH, NORTHERN PLAGUE CZY BEHEMOTH? JA NAKURWIAM MORBOSIDAD, BRZMI JAK WIERTARKA UDAROWA ALE SŁUCHAM ILE WLEZIE, ORGAZM DLA USZU, GDYBY BYŁO CIUT OBSKURNIEJSZE TO WYJEBAŁBYM STAREGO WE WSZYSTKIE DZIURY TAKI BYŁBYM PODNIECONY, ZROBIŁBYM JESZCZE TEMAT ŻE ARMAGEDON I OGIEŃ I PIEKŁO. ROZUMIEM NADAĆ AGRESJI, ALE ZABIJAĆ CAŁĄ PRZYJEMNOŚĆ METALU DLA WĄTPLIWEJ PRZYJEMNOŚCI PIECZENIA USZU? KSZTUSISZ SIE, POCISZ I LECI CI Z NOSA. MOŻNA O PORÓWNAĆ Z ROZKOSZĄ PODCZAS DŁAWIENIA SIĘ CHUJEM. PRAWDZIWE JEBANE SZOŁ ZACZYNA SIĘ KIEDY TAKI TWARDZIEL MOŻE SIĘ WYKAZAĆ, JAKIŚ GIG CZY U SIEBIE NA MELANŻU. CO TAM MATI PUŚCIMY SOBIE ALBUM, DLA MNIE TRUE SATANIC INVERTED CROSS NECROLEGION, HEHE COŚ NIE TŁUKĄ, JA TO NIE WIEM JAK WY MOŻECIE SŁUCHAĆ TAKIEJ MELODII xD CO TAM CHCESZ EPKĘ SEBA? TYLKO NIE PUSZCZAJ W DOMU BO SONSIADKE PRZYJDZIE SIESKARŻYĆ XD A TERAZ ZW NA MOMENCIK BO MUSZE SIE WYSRAĆ MOIM MEGA PIEKĄCYM KUCOWYM STOLCEM, AHH NIE MA TO JAK BRUTALNE PIECZENIE USZU I WALENIE KONIA DO SIEDMIOCALÓWEK BLASPHEMY.

    A nowy materiał w porządku, ale Profana la cruz del Nazareno i split z Perversor robią mi lepiej

  • Zara Ci kolego żyłka pęknie od tego capslocka. Aha, Blasphemy nie ma siedmiocalówek. ;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *