Morbid Flesh „Reborn in Death”

Wydawca: Memento Mori

Death metalowej ofensywy ciąg dalszy. Dzisiaj zaatakowali nas kolejni po Graveyard hiszpańscy przedstawiciele metalu śmierci. Choć tych już wcześniej znałem.

Morbid Flesh – swego czasu ich demo zawładnęło moim odtwarzaczem na bardzo długo. Teraz Hiszpanie spięli poślady i wypuścili pełnowymiarowy krążek, wzbogacony zresztą o wspomniane „Dying Lapidation”. I ponownie porąbali mnie swoją muzyką na drobne kawałeczki, wsadzili w maszynkę do mięsa i solidnie przemielili. Death metal na szwedzką modłę, z olbrzymim ładunkiem feelingu, agresji i klimatu. Ja naprawdę zastanawiam się, jakim cudem młode kapele potrafią tak świetnie oddać atmosferę pierwszych skandynawskich krążków death metalowych? Bo taki Morbid Flesh zdecydowanie to potrafi. Zajebistą robotę robi gardłowy, który nieźle operuje swoim głosem od surowych growli do bardziej „wrzeszczanych” fraz w stylu Schuldinera. Pędzące gitary wygrywają nam melodie z jednej strony brutalne, ale z drugiej riffy są dość przystępne – tą płytę się po prostu pamięta. Trudno zresztą nie pamiętać takich kawałków jak „Impaled Ratzinger”, z masywnym zwolnieniem, po którym następuje szybkie przejście do wyższych temp – niespodzianka, co? Jasne, Morbid Flesh nie jest oryginalne, lecz nie przeszkadza mi to wcale a wcale. „Reborn in Death” jak sama nazwa wskazuje ma na celu raczej restytucję starych death metalowych zasad, które panowały zanim death metalową scenę zżarł rak melodii i mieszania stylów.

Oby więcej było kapel takich jak Morbid Flesh, które rozkopują stare groby ze złożonymi w nich zapomnianymi ideałami death metalu – brutalnie, obrzydliwie, szczerze. Zdecydowanie polecam tym, którzy w przez śmierć rozumieją odrodzenie!

Ocena: 9,5/10

Recenzja w języku angielskim do przeczytania na stronie Old Death Metal Webzine.

Tracklist:

1. Soul Sacrifice
2. Reborn in Death
3. Gulag (Cracked Bones)
4. Into the Abyss
5. Impaled Ratzinger
6. Visions of Mutilated Ghouls
7. Beneath the Earth
8. Dying Lapidation
9. Walking With the Undead
Autor

12128 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Któren nie zgadza się z powyższą recenzją ten bydle i świnia…a tak na poważnie, rozwala mnie ta płyta bardziej niż ”rozreklamowany” w podziemiu Miasmal…ale jednych i drugich leczy w przedbiegach nowy Vanhelgd ! Miut – jak napisał by nasz prezydent…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *