Moonspell „Under Satanae”

Wydawca: SPV

Nowa płyta, ale w sumie to stara. Połączenie dwóch CD (chociaż wtedy to kaset), od których zaczęła się moja wieloletnia przyjaźń z muzyką Portugalczyków. No, lekko ochłodzona w wypadku „Sin/Pecado” i  „The Butterfly Effect”. Ale za „Alma Mater”, „Full Moon Madness” i „Opium” będzie na ścianie wisiał ich plakat do końca mojego życia.

Nie ma się czarować takie płyty, remasterowane dema, wyciągane z babcinej szafy cudownie odnalezione pierwsze nagrania zawsze wzbudzaj± kontrowersje. Bo to, jak mówią jedni, skok na kasę. Drudzy z kolei mówiś, że to dobrze, że zespół chce pokazać młodszym słuchaczom, którym nijak kaseta nie chce wejść do odtwarzacza CD, jak kiedyś grał. Jeszcze inny mówią, że to wypełnienie kontraktu, bo zespół chciałby już podpisać nowy, coby starczyło na więcej koksu, dziewczynek i tabletek na kaca. Prawda, jak to zwykle bywa, leży pewnie gdzieś po środku. Powiem szczerze nie wiem jaki cel miał Moonspell w wydaniu krążka który jest połączeniem pierwszego demo (splitu z ’93 nie liczę) „Anno Satanae”, EP „Under the Moonspell” i utworu „Serpent Angel” (sprzed ery „Moonspellowskiej”). Wiem natomiast jedno. Bez sensu. Wspominane dokonania miały jedno. Klimat. Siara wylewała się z nich litrami. To brzmiało jak 10 kopia kasety przegrywanej na Kasprzaku, ale miało swój klimat. A „Under the Moonspell” to fascynacja wciąż tajemniczym dla Europejczyków (wyłączając Portugalczyków ) światem arabskim, którą słychać było w każdym utworze. Świetnie zaśpiewy. A teraz? A teraz nic. Nuda. Nagranie od nowa, nie było najlepszym pomysłem. Było poprawić jakość i zostawić. No nie czarujmy się, panowie młodsi się nie robią. Latka lecą, dupa rośnie. Głos już nie ten, czupryną machać się nie chce. I łagodzą się obyczaje, a do tego muzyka. Nie no nie powiem, że grać nie potrafią, bo to herezja. Powiem tylko, że dzisiejsza wizja wczesnych nagrań, która mi Moonspell zaproponował,  najzwyczajniej w świecie nie podchodzi. Myślę, że będzie miał tak każdy, kto tamte czasy wspomina z rozrzewnieniem. A ktoś kto, nie miał okazji słyszeć tych płyt? Cóż pewnie mu się spodoba, że tak fajnie brzmi, że cool. Klawisz jest. Gitarka nie za ostra. Tip top.

To chyba jedyny przypadek, kiedy stwierdzę. Nie starzeje się. Dalej jestem młody. Dalej chce siary, ognia, piekła i   wyborowej przepijanej piwem. Nie zgadzam się na to, żeby takie perełki były kaleczone, pomysłami A.D. 2007. Nie kupuje tego.

Ocena: 5/10

Tracklist:

01. Halla alle halla al rabka halla (Praeludium/Incantatum Solistitium)
02. Tenebrarum Oratorium (Andamento I/Erudit Compendyum)
03. Interludium/Incantatum Oequinoctum
04. Tenebrarum Oratorium (Andamento II/Erotic Compendyum)
05. Opus Diabolicum (Andamento III/Instrumental Compendyum)
06. Chorai Lusitânia! (Epilogus/Incantatam Maresia)*
07. Goat on Fire
08. Ancient Winter Goddess
09. Wolves From the Fog
10. Serpent Angel
Autor

3568 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *