Monstraat „The One Eternal”

Monstraat - The One EternalWydawca: Fallen Temple

Lubie te skurwiałe popołudnia, gdy za oknem deszcz leje niemiłosiernie tak, że nawet pies łba z budy nie chce wystawić. Ale sorry, taki mamy klimat jakby to blond Elka powiedziała. Trzeba z tym żyć dalej. I skoro w temacie klimatu oscylować zacząłem. To przyznać muszę, że tegoroczna epka wypluta przez Monstraat kompletnie go… nie ma.

Nie ma, bo gra black metal he he… Taki prosty, bezpośredni. Niczym nie barwiony i kopiący prosto w zady. Skoczny, ale zarazem surowy rzekłbym. Bez kompromisów, ale miejscami z lekką dawką cwaniactwa. Dzięki tym, tak prostym środkom, słucha mi się “The One Eternal” całkiem w pytkę. Czuć tutaj szwedzkie korzenie, miejscami zagłębione dosadnie w czarciej sztuce i z odpowiednim natężeniem jej mocy. Gdzie bębny biją blasty raz po raz, gitary rąbią lasy w Garphyttan, a wokalista – co słychać – pije dużo szwedzkiego bimbru rodem z Köping, przez co jego wokal zionie odpowiednią dawką siarki. Nie ma więc tutaj zbytniej finezji, kombinowania. Tylko czyste napierdalanie ku chwale ciemności i rogatego. Owszem, można byłoby się pokusić o nieco więcej kombinatoryki, ale przez to duch owej muzyki zostałby zabity na miejscu a całość utonęłaby w szambie konsumpcji. Naturalnie przesadne wypolerowane bębny mogą nieco drażnić, ale w ogólnym rozrachunku nie są upierdliwe i świetnie nadają powera całości.

Jakkolwiek to zabrzmi, fajny jest ten black metal, który Monstraat prezentuje. Nie za szorstki i nie za mocno wypucowany. Taki w sam raz do popity czegoś mocniejszego czy to przy ruchomych obrazkach ze Stoyą w roli głównej, czy też z butelką dobrego, regionalnego piwska w łapie. Warto mieć, choćby dla limitu 333 sztuk.

Ocena: 7,5/10

Tracklista:
1. The One Eternal
2. Unchained
3. Voidlike Sky
4. Dead Eyes See

Autor

380 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... W 33,4% joürnalist a 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *