Monolithe „Zeta Reticuli”

monolitWydawca: Debemur Morti Productions

Jakoś w zeszłym roku recenzowałem „Epsilon Aurigae” tych Francuzów i do dziś mam gęsią skórkę, gdy słucham tego albumu. Od niedawna dostępny jest natomiast nowy album – „Zeta Reticuli”. I gęsia skórka nie znika.

Naprawdę, rzadko zdarza się, żeby zespół wydawał pod rząd tak wspaniałe płyty. A przypadek Monolithe to dla mnie w ogóle ewenement, osobiście uważam się za niemal neofitę jeśli chodzi o ten band, bo poznałem ich właśnie dopiero przy okazji poprzedniego krążka. Który zresztą zaczynał trylogię, a niniejszy album ją kontynuuję. Tak pod względem konceptu, jak przede wszystkim muzyki. Dostajemy tutaj potężny funeral doom metal, który swoim rozmiarem i ciężarem przysłania wszystko i wszystkich. Słuchając „Zeta Reticuli” czuję się jak średniowieczny nieoświecony wieśniak podczas nagłego całkowitego zaćmienia słońca – nie wiem co się dzieje, nigdy wcześniej to się nie zdarzyło, drżę i myślę, że oto nadchodzi koniec świata. Gitary posuwające się przed siebie przykrywają wszystko co napotkają, a za nimi niczym odległe grzmoty podąża perkusja. Czasem też przedostanie się głęboki growl. Choć są wyjątki, niestety na minus – w utworze „The Barren Depths” pojawia się czysty śpiew i przyznam, że całkowicie mi on tutaj nie pasuje. No po prostu i barwa jest jakaś taka nijaka, a do tego w porównaniu z masywnymi gitarami i potężną sekcją rytmiczną wypada bladziutko i nie na miejscu. To jedyny, niewielki minus, jaki odnotowałem na tym albumie. Poza nim trzy piętnastominutowe numery są dla mnie wręcz idealne – funeral doom metal z takim kosmicznym klimatem to ja kupuję z pocałowaniem ręki.

Kolejny album, który dostał naklejkę jakości Oracle’a. Wyśmienite granie, które zassie słuchacza i już nigdy nie pozwoli mu na oglądanie świata w słonecznych barwach. Kupujcie!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Ecumenopolis
2. TMA-1
3. The Barren Depths
Autor

11506 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *