Monolithe „Epsilon Aurigae”

MONOLITHE_Epsilon_Aurigae_Cover_1000x1000_300_dpi_CMYKWydawca: Debemur Morti Productions

Czasem mam zapłon jak stary trabant, albo nawet gorzej. Potrafię przegapić jakąś perełkę, a kupa trzyma mi się niczym podeszwy buta od pierwszego wdepnięcia. Jak myślicie, o którym sorcie zespołów dziś będzie mówione?

O tym pierwszym. Lepszym sorcie zespołów, że użyję tego popularnego określenia. Monolithe, bo o nich mowa, gdzieś tam mi się obijało w świadomości, że są i grają. W końcu postanowiłem zmierzyć się z ich muzyką i od pierwszego przesłuchania jestem oczarowany. Panowie zdążyli przez kilkanaście lat wydać pięć albumów pełnowymiarowych, z czego dziś właśnie opiszę ten ostatni, najnowszy. Kapela zatytułowała goEpsilon Aurigae”, co jest pewnym novum, bo wszystkie wcześniejsze były nazywane po prostu „Monolithe” plus któraś tam z kolei liczba rzymska. Muzyka Monolithe to funeral doom metal, który mnie osobiście przywodzi na myśl najlepsze wydawnictwa My Dying Bride, Unholy, Skepticism… To jest tak cholernie ciężkie, tak cholernie powolne, ale przy tym tak bardzo piękne… Snujące się gdzieś nisko przy podłodze gitary powoli oplatają słuchacza od stóp do głów. W tle pobrzmiewają efemeryczne klawisze, które dodają wszystkiemu niepowtarzalnego smaku. Tu i tam aplikowane są zakręcone solówki, wyciągnięte jakby z lat siedemdziesiątych. A raz na jakiś czas wchodzi wokal – silny, czytelny, ale głęboki jak Rów Mariański. Trzy długie utwory składają się na jeden nomen omen monolit, wielki i ciężki jak planetoida nieubłaganie sunąca w Waszą stronę. Podskórnie czujecie, że nie ma przednią ucieczki, czujecie że Was przyciąga i równocześnie pragniecie, żeby nareszcie doszło do erupcji tych wszystkich skumulowanych na „Epsilon Aurigae” emocji. A jest ich mimo pozornie dość ciasnego gatunku jakim jest funeral doom metal naprawdę dużo, podskórnie pulsują i czekają, aż wydostaną się na zewnątrz.

Piąty krążek Monolithe bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Z miejsca stał się dla mnie jedną z lepszych płyt kończącego się już roku. Teraz wiem, że nie powinienem odpuszczać sobie żadnej ich kolejnej propozycji. Wy też nie.

Ocena: 9/10

Tracklist:

01. Synoecist

02. TMA-0

03. Everlasting Sentry

Autor

11268 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *