Mithras „Behind The Shadows Lie Madness”

Wydawca: Candlelight Records

W życiu nie zetknąłęm się z nazwą Mithras i jakoś nie czułem z tego powodu pustki w swoim życiu, miałem apetyt, dobrze spałem, w życiu erotycznym, dziękuję, również nie narzekałem – jednym słowem nie czułem, że czegoś by mi brakowało. No i pewnego dnia było mi dane usłyszeć nowy opus Anglików. I wiecie co? Nic się nie zmieniło, ni na plus, ni na minus.

Mithras obecnie jest duetem, a recenzowany właśnie „Behind The Shadows Lie Madness” to ich trzeci album. Sam zespół powstał w 1998 roku, w rok wydania krążka Morbid Angel „Formulas fata To The Flesh” i dwa lata przed wydaniem „Gateways To Annihilation” tegoż. Czemu piszę, o tym zdawać by się mogło, mało znaczącym fakcie? A no bo wielce prawdopodobne jest, że ten pierwszy album zdeterminował Anglików do założenia zespołu, a drugi z wymienionych wskazał im drogę, jaką podążają. Bowiem „Behind The Shadows Lie Madness” brzmi niemalże identycznie co zespół z Tampy. Mało tego, same kompozycje są aranżowane w sposób, który nachalnie kojarzy mi się z morbidowskim albumem na „g”. Mithras gra death metal, pełen brutalnych riffów, perkusyjnych kanonad a wszystko podkreśła wokal Raynera nieodparcie kojarzy mi się z barwą Steve’a Tucker’a. wyjątkiem jest „To Fall From The Heavens”, gdzie growl przeplata się z patetycznym, czystym wokalem, dając jednak mizerny efekt – jeśli miał to być jeno eksperyment to nietrafiony niestety i nie polecam na przyszłość zespołowi eksplorowanie podobnych rejonów. Zapętlone aranżacje na trzecim dziecku Mithras chwilowo są ciekawe, a chwilowo nudne, a przy tym mamy lepki i brudne palce od biurowej kalki, dzięki której zespół skopiował je z utworów wszechobecnego na krążku Morbid Angel. Tak samo sprawa ma się z solówkami, kiedy to Leon pracuje na miano małego Treya. No nie powiem, umiejętności muzyków stoją na niezłym poziomie, ale co z tego skoro z własnymi pomysłami, na krążku sygnowanym logiem Candlelight, krucho? Nawet okładka kojarzy (tak, wiem, skojarzenia to czasami ohydna rzecz, fuj! Hehe) mi się z frontem „Gateways To Annihilation”. I muszę gdzieś sprawdzić, czy aby autorem tejże nie jest Dan Seagrave. To chyba wszystko, co mogę powiedzieć na temat ostatniego krążka Mithras.

Jak już wspomniałem wcześniej, Mithras egzystuje sobie na brytyjskiej scenie już prawie dekadę, a „Behind The Shadows Lie Madness” to trzecia duża pozycja w ich dyskografii. Jak dla mnie, po takim okresie czasu, kapela powinna już wykazywać jakiś rozwój swego stylu. Niestety duet nadal tkwi na etapie „zróbmy to jak Morbid Angel”. Kopiowanie tego wielkiego zespołu wychodzi im nieźle (gdzieniegdzie wtrącają jakieś bardzo nieśmiałe swoje patenty), więc jeśli ktoś lubi naśladowców Treya i spółki, może po nich sięgnąć. Jeśli ktoś jednak woli oryginały, to nieszczególnie.

Ocena: 5,5/10

Tracklist:

1. The Journey and the Forsaken
2. To Fall from the Heavens
3. Under the Three Spheres
4. Into Black Holes of Oblivion
5. When the Light Fades Away
6. Behind the Shadows
7. Awaken Man and Stone
8. The Twisted Tower
9. To Where the Sun Never Leaves
10. The Beacon Beckons
11. Thrown Upon the Waves
12. Into the Unknown


Autor

12145 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

3 komentarze

  • idź się utop złamasie. wyrzuć wszystkie swoje płyty i przestań wogóle słuchać muzyki. niech ktoś posłucha „To fall from the heavens” i powie mi, że ten zespół nie jest genialny. ta recenzja jest do d…

  • Hmmm… dziękuję, nie skorzystam. Całkiem nieźle pływam, a ponadto lubię swoje płyty. Posłuchałem To Fall From The Heavens” i stwierdzam, że genialny może być Morbid Angel, a nie kapela, która zbytnio wzoruje się na Trey’u i reszcie. „Recenzja do d…” ? Co to jest „d…”? Starałem się w niej chociaż utrzymać zasady ortografii, rozpoczynając zdania z dużej litery, jak to się jakiś czas temu przyjęło w polskim języku. Polecam.

  • .Behind..to bardzo dobra płyta,bez dwóch zdań jedna z lepszych jakie ukazały w tamtym czasie w Death Metalu.Myślę,ze gdyby Morbid Angel nagrało taki album to byś się podniecał,ale to tylko Mithras ,więc nie ma sensu sie rozplywac prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *