Minerva „Dead for a Lifetime”

Kontakt:  Minerva

Nazwa zespołu pasuje w zasadzie do projektu z drącą się w niebogłosy panną, która na siłę stara się udowodnić jej pryszczatym współtowarzyszom w niedoli, iż jest polską wersją – dajmy na to – S. Simmons. Okazuje się jednak, że ta Minerva gra jak najbardziej męską muzykę, która jednak również jest kompletnie nie z mojej bajki.

Nigdy nie siedziałem w muzyce, która zaprezentował mi zespół. Nie znam się na mieszaniu gatunków, które w zasadzie przyszły do nas z amerykańskiej ziemi. Z jednej strony to co zwykło się określać jako southern rock, a z drugiej  jakieś nowalijki w stylu death/thrash gdzie chłopcy wyglądają jako stado metroseksualnych czcicieli „Pana Dającego Najmocniejszy Żel”. Na dokładkę dorzucając coś co mi prywatnie kojarzy się z bardzo ułagodzoną wersją hardcore. Tu na szczęście na pewno nie można mówić o metroseksualnym graniu. Ma to kopa, ma nawet cohones. Trochę w niektórych momentach przypomina mi to Corruption (ale to pewnie dlatego, że to jedyny zespół poruszający się w podobnej stylistyce z Polski jaki znam ), ale skrzywdził bym chłopaków gdybym przylepił im nalepkę z napisem „Kopia”. Płyta zaczyna się marszowym intrem, który mnie akurat kompletnie się nie podoba i uważam, że jest tutaj z dupy. Potem wkraczamy w granie mi obce, ale odnoszę wrażenie, że brzmi to tak, jakby już to ktoś wymyślił. Nie ma tu odkrywania Ameryki, ale słychać -i to mi się prywatnie podoba – że Minerva czuje co gra. Płyta jest nieco przydługa. Przynajmniej dla mnie. Jak na laika w temacie, to muszę powiedzieć, że dla mnie tu wszystko dobrze gra i buczy, ale w życiu bym tej płyty dla siebie nie kupił. Stawiam jednak swoją nerkę na to, że zespół pewnie ma jakieś tam grono fanów, a tym którzy lubują się w nowych odsłonach ciężkiej muzyki też ta płyta przypadnie do gustu. Fajny utwór numer 11 i ten ukryty.

Mnie się ten krążek nie podoba, ale doceniam umiejętności i zapał (ot taki ma dzisiaj dobry dzień.) A to, że ja tego nie kupię to przecież „Jebać to”. Nie panowie?

Ocena: 7/10 (całkowicie obiektywnie)

Tracklist:

01. Dead for a Lifetime

02. Invisible

03. Inside

04. The Day

05. Devilish Heaven

06. I2I

07. Thoughts of a Madman

08. O.T.O

09. Adrenaline

10. Cry

11. Beyond the Dream

Autor

3603 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *