Metalium „Grounded – Chapter Eight”

Wydawca: Massacre Records

Nie wiem, może ja nieczuły jestem. Może mnie rodzice upuścili w dzieciństwie na podłogę. Nie trawię wręcz chorobliwie, wszelkich power metalowych wykwitów. Obrażajcie się, mówcie co chcecie, dla mnie ta muzyka jest prosta (mimo iż napakowana gitarowymi ewolucjami), nudna, a do tego kompletnie nie jara mnie bieganie w obcisłych rajtkach po puszczy, czy innej głuszy.

Zdawać by się więc mogło, że niemieckie Metalium powinno w tej bitwie z moimi uszami, poddać tyły mało wysublimowanym „oddział spierdalać!!”. Jak to mawia jednak klasyk „alee nie”. Pierwsze przesłuchanie ugruntowało moje zdanie na temat niemieckiego power metalu. Drugie – pozostawiło na mym zabetonowanym guście rysę. Czymś mnie ta płyta jednak ujęła. Może wynika to z tego, że Metalium nie proponuje przeładowanego sacharozą i klawiszami elfiego metalu. Ba, powiem więcej, mimo, że może to zniesmaczyć fanów power metalu, nie ma tu klawiszy w ogóle. Może urok tej płyty wynika z tego, że bliżej Niemcom do szybkiego niczym atak na Francję, speed (nomen omen) metalu, niż rozlazłego jak plumkania. Płyta zaczyna się od ostrego uderzenia, które nie wiem czemu przywodzi mi na myśl Rage, z pięknym tekstem przewodnim. „We’re a Heavy Metal. If You don’t like it Fuck You”. Piękny napis na epitafium. Na tej płycie jest wszystko to, czego powinniście się spodziewać po takim krążku. Jest, wspominany wcześniej,  koncertowy evergreen. Jest i patos, który sprawia, że zaczniecie błądzić myślami wokół Manowar („Pharos Slavery”). Jest i ballada do ściskania się z Waszymi brankami – królewnami z dalekich, pełnych skarbów, landów („Borrowed Time”). Niby więc, nie ma się czym specjalnie podniecać. A jednak, uważam „Grounded – Chapter Eight” za album, bardziej niż przyzwoity. Ba, jeśli lubicie pędzące, melodyjne gitary, zajmie pewnie ten krążek Wam czas na dłużej.

Nie, nie zagości ten album na dłużej w moim odtwarzaczu. Nie zacznę smarować się oliwką dla dzieci, pakować na siłowni i ogólnie sławić wybijanie zagrożonego gatunku, jakim są smoki. Ba, nie wdzieje nawet na siebie, ciężkiej jak dowcipy Prokopa, zbroi płytowej. Co nie zmienia faktu, że w swojej całej recenzenckiej arogancji, muszę przyznać, że Niemcy z Metalium prezentują się dobrze.

Ocena: 6.5/10

Tracklist:

01. Heavy Metal
02. Light Of Day
03. Pay For Fee
04. Pharos Slavery
05. Crossroad Overload
06. Falling Into Darkness
07. Alone
08. Borrowed Time
09. Once Loyal
10. Lonely
Autor

3722 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *