Mayhem „Daemon”

Wydawca: Century Media Records

Przyznam, że jakoś nie miałem wielkiego napięcia w związku z oczekiwaniem na ten album. Choć wiadomo, Mayhem jest dla mnie bardzo ważnym zespołem, jednakże po raczej nudnym albumie, jakim jest „Esoteric Warfare” nie spodziewałem się niczego specjalnego.

I w sumie nie wiem, czy moje podejście do „Daemon” to samosprawdzające się proroctwo czy faktycznie – ten nowy krążek nie powoduje u mnie przyspieszonego bicia serca. Szkoda, że po tak świetnych krążkach, jakimi są „Chimera” czy „Ordo ad Chao” zespół osiadł trochę na twórczej mieliźnie. Porównując nowy krążek do poprzednika jest i tak lepiej. Sporą zasługą są tu nawiązania do „De Mysteriis Dom Sathanas” – faktycznie w tych momentach Mayhem potrafi zelektryzować słuchacza i nie jest dla mnie ważne, czy to tylko tani chwyt na sentymenty, czy faktycznie poczuli zew 1994 roku? Raczej przychylałbym się do pierwszej wersji, patrząc na te wszystkie wznowienia i tak dalej. Jednak bolączką „Daemon” jest to, że po prostu brakuje tu jakiegoś czynnika powodującego, że ta płyta przeskoczy na wyższy poziom. W momencie, gdy w miesiącu ukazuje się kilka płyt świetnych czy wręcz doskonałych, Mayhem wypuszcza album który jest po prostu dobry, ale nic poza tym. W momencie, gdy muzycy młodsi od Mayhem o dwie dekady wydają krążki, które nie tylko u nas dostają cholernie wysokie noty, Mayhem zostaje jakby z tyłu. Na „Daemon” są oczywiście świetne kawałki jak choćby bonusowy „Everlasting Dying Flame” czy „Of Worms and Ruins” albo „Agenda Ignis”, ale niestety mamy też sporo fragmentów które nie pozostawiają w słuchaczu niczego. Wspomniane przed momentem tytuły na ich tle wyróżniają się mocno, w ten czy inny sposób. Sami widzicie więc (a wkrótce pewnie usłyszycie), że ten album jest nierówny – z numerami naprawdę dobrymi, przeplatanymi nijakimi elementami. Nie o taki Mayhem walczyłem.

Nie wykluczam jednak, że ta muzyka musi okrzepnąć. Z drugiej jednak strony, poświęciłem na „Daemon” mnóstwo czasu i w dalszym ciągu moje uczucia są wobec niego mocno mieszane. Na pewno jest solidnym krążkiem, jednak w tym roku słyszałem wiele krążków po prostu lepszych.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. The Dying False King
2. Agenda Ignis
3. Bad Blood
4. Malum
5. Falsified and Hated
6. Aeon Daemonium
7. Worthless Abominations Destroyed
8. Daemon Spawn
9. Of Worms and Ruins
10. Invoke the Oath
Autor

11325 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

3 komentarze

  • Zamiast rzetelnej recenzji otrzymujemy osobistą wycieczkę autora. O samej płycie mamy dosłownie 2 (sic!) zdania.
    Parafrazując: „nie o taką recenzję walczyłem” 😉

  • Opinie są jak dupa. Dla mnie Esoteric Warfare, to drugi, po AGrand Declaration, najlepszy album Mayhem.

  • Woow! Co za recenzja. Zero konkretów. Jakieś świetne/doskonałe płyty młodszych muzyków z tego roku… Jakie, czyje? Słabe kawałki na tej płycie, dlaczego? Dobre kawałki, dlaczego?
    Osobiście uważam, że nowa płyta Mayhem to perełka wśród zalewającej nas fali plastic black metalu. Może nie tak dobra jak „The Mysteriis…”, ale na drugim miejscu… Oczywiście to tylko moje subiektywne zdanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *