Massemord “A Life-giving Power of Devastation”

Wydawca: Pagan Records

No i co ja biedny mam napisać o nowej płycie Massemord, skoro zaraz znajdzie się ktoś mądrzejszy i jednym wpisem na forum zaneguje wszystko co spłodzę za chwilę? Ciężkie życie recenzenta jest.

Ale mimo to fajnie, że Katowiczanie wydali nowy krążek, bo „A Life-giving Power of Devastation” dobre po prostu jest i tyle. Może nawet bardzo dobre? Tak, bardzo dobre – im więcej słucham tego krążka, tym bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. Genialne zatem może? Nieee, nie rozpędzajmy się aż tak bardzo. Wydaje się, że tym razem Massemord zrezygnował ze zbytniego eksperymentowania, jakim zaskoczył kilka osób przy okazji „The Madness Tongue Devouring Juices of Livid Hope” i moim zdaniem na dobre im to wyszło. Black metal Ślązaków wciąż jest odczłowieczony i zimny, manifestujący pogardę i postawę, że wszystko co ludzkie jest im raczej obce, a przynajmniej muzycznie. Nie tylko black metalem jednak tu się operuje, bo kilka momentów brzmi zgoła jak toporny thrash metal (osobiście na myśl przychodzi mi płyta Venom „Resurrection” – oczywiście, jak to u mnie bywa, raczej na zasadzie luźnych skojarzeń i obrazów tkwiących gdzieś w tyle głowy), co nie zmienia faktu, że „A Life-giving Power of Devastation”przepełniona jest zimnym i czarnym metalem, który klimatem nie odbiega od tego, co zespół prezentował na wcześniejszych wydawnictwach. Oczywiście, jak ktoś Massemord nie lubi, to i bez głębszego odsłuchu stwierdzi, że gówno a nie muzyka – nie twierdzę, że czwarty krążek zespołu każdemu się spodoba. Mi również nie podchodzi zawsze i wszędzie, ale ma takie momenty, przed którymi klękam – „Trophy Of Wasted Breath” z morderczym, sadystycznym zwolnieniem – słuchając go, czuję się jak na fotelu dentystycznym przy wyrywaniu górnej szóstki – idzie kurewsko opornie, coraz wolniej, ale dosadniej i w końcu tak jebnie, że można się całym zalać krwią. Z kolei te szybsze momenty są zdecydowanie bardziej intensywne i agresywne, jednak nie zawsze zespół osiągnie to co sobie zapewne zakładał, gdyż niekiedy zdarzyło mi się ziewnąć zamaszyście. Z drugiej strony, w większości jest to krążek ciekawy i złożony.

Zdecydowanie nie jest to płyta na jedno pobieżne przesłuchanie i zdecydowanie już widzę w internecie sporne opinie co do jej zawartości. Moim zdaniem Massemord nie zszedł poniżej pewnego bardzo dobrego poziomu.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. A Devastation Giving Power of Life  
2. The Deity of Ferocity  
3. Towards Divine Anticlimax  
4. Trophy of Wasted Breath  
5. Piercing Ailing Heart of Humanity  
6. We All Shall Die Miserable Death  
7. A Horror to Come  
8. The Stoning Malignant  
9. Water of Life
Autor

12483 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *