Wydawca: Under the Sig Of Garazel Production

Tak po prawdzie to całą EPkę Martwej Aury można by opisać cytatem z pierwszego utworu: kwaśny smak rozkładu.

Tenebrae Divine” to trzy utwory wydane w rok po debiutanckim krążku kapeli. Czy zmiany są? No trochę, ale nie będziecie w szoku drapać się po tłustych włosach „czy to kurwa aby na pewno Martwa Aura?”. Chodzi głównie o brzmienie – o ile „Contra Mundi Contra Vitae” miało trochę jakby przytłumiony sound, tak „Tenebrae Divine” to już trochę bardziej przejrzyściej brzmi, jednakże wciąż bardzo podziemnie. Muzykę Martwej Aury cechuje wierność korzeniom, dzięki temu każdy kto zaczął z black metalem w latach dziewięćdziesiątych słuchając ich najnowszej EPki będzie czuł się jak w domu. „Tenebrae Divine” praktycznie wyzuta jest ze zwolnień, poza samym początkiem EPki i kilkoma, które można usłyszeć w „Manes” – zdarzają się tam faktycznie wolniejsze fragmenty, które potęgują jedynie moc tego materiału. Poza nimi Martwa Aura atakuje nas szybkim i zimnym black metalem, bez ani kropli naleciałości innych gatunków, a teksty w języku polskim wyskrzekiwane są dość klasycznym, black metalowym schriekiem. Zimny, wściekły, przesiąknięty śmiercią – taki jaki właśnie powinien być black metal.

No ale po co ja to mówię, przecież nie od dziś wiadomo, że Polacy w black metal to akurat potrafią. Martwa Aura potwierdza tę regułę. Bardzo dobra EPka, no chyba że w black metalu szukacie melodii i wampirów.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Tenebrae  
2. Divine  
3. Manes