Wydawca: Ektro Records

Wszelkie dobre wynalazki zawsze robią mi dobrze, to chyba zrozumiałe. A jakiś czas temu natknąłem się na Maria ja Marsialaiset – fiński hard rockowy ansambl złożony z samych babeczek.

W tej Finlandii to w ogóle podejrzewam, że co garaż to siedzi taki bardzo fajny zespół black metalowy czy death metalowy, ale o dziwo sporo tam też takich rzeczy jakby wyciągniętych żywcem z lat siedemdziesiątych – i tak właśnie brzmi debiut Maria ja Marsialaiset – „Pysy hereillä”. W zasadzie nie mam nic do zarzucenia tej płycie, jako osoba która chętnie i często sięga po klasyczne proto-metalowe bandy w stylu Toad, Bang! i tak dalej. Maria ja Marsialaiset ma w sobie wszystko czego chciałbym po retro rockowym zespole – grzechoczące, surowe brzmienie gitar, gruby bas, dobry wokal. A propos wokalu – język fiński dodaje tej muzyce dodatkowego kolorytu, pewnie angielski też by tu nie był złym pomysłem, jednak śpiewanie po fińsku uważam za pomysł wielce trafiony. Przy takiej muzyce jak na przykład ”Kiertotähti” aż by chciało się wskoczyć w jakiś zajebisty muscle car i śmigać po surowych krajobrazach Finlandii przy minus dwudziestu pięciu stopniach Celsjusza. To jest właśnie taka lekka, choć ciężka, muzyka przy której człowiek może się doskonale zrelaksować, a jeśli pod ręką ma jeszcze jakieś procenty (przecież w Finlandii nie idzie wytrzymać bez tego ponoć) to już w ogóle jest bombowo.

Pewnie nie do wszystkich trafia takie granie, bo za lekkie i bez growli/schrieków, ale przecież skądś to wszystko się wzięło. Maria ja Marsialaiset przypomina skąd.

Ocena: 8/10