Manegarm „Nattväsen”

Wydawca: Regain Records

Chciałem ja błysnąć oczytaniem, jak kolega Oracle w recenzji The Final Harvest. Niestety jedyne co mi przychodzi na myśl podczas słuchania nowego Manegarm, to pewna ludowa przyśpiewka z tekstem „Umarł Maciek, umarł i leży na desce, jakby mu zagrali podskoczyłby jeszcze”. Ale nic to i z tego wybrniemy.

Manegarm jeszcze trzy lata temu, był niczym ten Maciek. Kończył swój żywot. Zapętlił się, zamknął w dość statycznie odgrywanym folk metalu, charakteryzującym się ciężkimi gitarami i  średnimi tempami. Do tego niewyszukane ludowe odniesienia, uczyniły dla mnie ten zespół, co najwyżej średnim. Bolało mnie to o tyle, że śledziłem ich karierę od początku i kibicowałem. Jednak w przeciwieństwie do naszej reprezentacji kopanej, Szwedów na chwilę zostawiłem.  Na przedostatnim krążku, co nieco poprawy zauważyłem, ale dalej trwała stypa. Mamy końcówkę 2009 roku i Szwedzi podskakują w przedwcześnie zakupionej trumnie. Wzbudzają ogólne przerażenie, a u mnie radość. Wiosłowi zluzowali nieco, kładąc większy nacisk na melodię (w końcu ) i lekkość, co przy rodzaju muzyki folkowej, do której zawsze się odnosili jest strzałem w dziesiątkę. Skutkiem takiego zabiegu jest duża świeżość, która bije od tego albumu. Do tego Szwedzi zastosowali starą muzyczną zasadę. Chcesz by ludzie Cię zapamiętali i słuchali? Nagraj parę numerów, które metalowcy będą mogli nucić po pijaku. Proste, melodyjne i do zabawy. Żadnych „karkołomnych” nut, zero za bardzo rozbudowanych kompozycji. Efekt zapewniony, nawet bez badań klinicznych. 45 minut folk metalowej potupany, którą każdy fan takiego grania powinien mieć na swojej półce. Nie żeby od razu klękać, ale co jakiś czas należy przyjmować dawkę. Świat bez wątpienia będzie bardziej kolorowy.

Przyznaje się, przedwcześnie przekreśliłem Manegarm. Moja wina, ciachnął bym w ramach pokuty na kolanach do Częstochowy. Ale wiecie, rozumiecie – kolana mam chore. W ramach zadośćuczynienia, będę przez tydzień oglądał Vivę i kanał Romantica. Myślę, że wystarczy, aby zmazać mój grzech.

Ocena: 7/10

Tracklist:

01. Mina Fäders Hall
02. Nattsjäl, Drömsjäl
03. Bergagasten
04. I den Svartaste Jord
05. Hraesvelg
06. Vetrarmegin
07. Draugen
08. Nattväsen
09. Delling
Autor

3662 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *