Malsanctum „Malsanctum”

Wydawca: Iron Bonehead Productions

O debiucie Malsanctum było już wspominane na łamach Chaosa, więc należałoby dodatkowe kilka słów napisać, na temat tego wydawnictwa. Padło na mnie, ponieważ w redakcji znany jest fakt, że lubuje się w doom / funeralnych klimatach.

Kanadyjczycy za pośrednictwem stajni Iron Bonehead wypuścili właśnie swój debiut „Malsanctum”, który oscyluje właśnie wokół klimatów wolnych i gęstych. Na płycie mamy trzy utwory. Niby niewiele, ale za to ich długość jest naprawdę słuszna. Pierwsze dwa to „standard” w tych klimatach, czyli plus-minus 10 minut. Natomiast ostatni to ponad 23-minutowy monolit. Co do samej muzyki. Jest wolno, jest gęsto, jest ciężko i jest duszno. Tak, jak ma być. Wokal to głęboki growl z samego dna studni. Nadal wszytko w jak najlepszym porządku. Drażni mnie jednak perkusja. Brzmi ona jak drewniana beczka okładana kijem. Zapewne taki był zamysł artystów, nie zmienia to jednak faktu, że brzmi to dość kiepsko. Zresztą brzmienie na tej płycie też dla mnie jest czymś, czego nie mogę zaakceptować w 100%. Sound wydaje się płaski, jednowymiarowy i dość mdły. Jakby to ode mnie zależało, to wykręciłbym go bardziej wyraziście. Szkoda, że jako całość, ta płyta nie do końca mnie przekonuje. Coś tu nie gra tak, jak powinno. Ta muzyka ma wszelkie znamiona tego, żeby mnie zainteresować, jednak jakoś nie spieszy mi się do ponownego naciśnięcia przycisku „play”. Dlatego w kilku słowach podsumowania napiszę tak: płyta niby dobra, ale coś zrobiłbym z perkusją i ogólnym brzmieniem.

Funeral doom ma to do siebie, że coś musi chwycić człowieka, żeby siadło. Malsanctum chwyta, ale niezbyt mocno.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

1. The Father
2. The Son
3. The Shattered Spirit

Autor

689 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *