Malokarpatan „Nordkarpatenland”

Wydawca: Invictus Productions

Malokarpatan to zespół, który pojawiając się ni stąd ni zowąd wprowadził niemałe zamieszanie na metalowej scenie, paradoksalnie nie podejmując żadnych nowych środków przekazu, co najwyżej oblekając je w nowy anturaż.

A teraz Malokarpatan powraca z drugim krążkiem. Po debiucie wiele osób się zastanawiało, w jakim kierunku zespół podąży i przede wszystkim – czy potwierdzi klasę z debiutu. Jako że premiera dopiero za kilkanaście dni, a ja mam przyjemność obcować z „Nordkarpatenland” już od dwóch miesięcy powiadam Wam – warto w chuj czekać na dwójkę od Słowaków. Bo panowie jeszcze bardziej rozwinęli pomysły z debiutu, muzycznie zaś sięgnęli jeszcze głębiej klasyków pierwszej fali black metalu. Mało tego – mamy tu mnóstwo odniesień do najbardziej klasycznych form, jakimi są hard rock i heavy metal. Zapożyczenia z NWOBHM kłaniają się w pas, niemało też tutaj wycieczek do mniej oczywistych zespołów heavy metalowych w rodzaju Pokolgep, speed metalowych strzałów i oczywiście nieśmiertelnego Bathory. Duch pierwszego albumu Quorthona jest tutaj równie obecny – co do tego nie można mieć wątpliwości. Właśnie to moim zdaniem jest siła przekazu Malokarpatan: mikstura jaka wyszła z połączenia tych wszystkich inspiracji nie ma sobie obecnie równych na metalowej scenie. Do tego całość polana jest, jak to zwykła mówić moja polonistka przy omawianiu Romantyzmu „aurą niesamowitości” – oldschoolowe brzmienie dopełnia wrażenia, że obcujemy z czymś naprawdę wyjątkowym. Mruczący bas, gitary brzmiące jak wyjęte z głębokich lat osiemdziesiątych, tu i tam świetnie użyte syntezatory – to wszystko sprawia, że taki maniak oldschoolu jak ja nie może przejść obok Malokarpatan obojętnie. Nawet zastanawiałem się, czy któryś z numerów na „Nordkarpatenland” wyróżnia się od reszty, ale trudno mi podjąć taką decyzję – wszystkie są wspaniałe, wszystkie mają w sobie ogromny ładunek emocji i przede wszystkim tchnienia prawdziwego czarnego heavy metalu.

Krążek, który musicie mieć w swojej kolekcji – tak najkrócej mógłbym zareklamować „Nordkarpatenland”. Nie wiem, czy do końca roku ukaże się coś lepszego w tym gatunku. Dla mnie w każdym razie ścisły top tego roku w metalu w ogóle.

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Nordkarpatenland  
2. V okresném rybníku hastrman už po stáročá vyčína  
3. Ked starého Bartolína ze šenku na táčkach zvážali  
4. Ked svetlonosi započnú v močariskách nazeleno svícit  
5. Nedlho po púlnoci opacha sa doplazila z dzíry  
6. V hustej hore na stračích nohách striga chalupu svoju ukrýva  
7. Ked gazdovi upeleší sa v chyži nezdoba zmok  
8. V rujnovej samote pocichu dumá lovecký zámek zvlčilého grófa  
9. Na horárni ve folvarku šafári rohatý jáger  
10. Ve starém mlyne čerti po nocách mariáš hrávajú
Autor

10171 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *