Wydawca: Blood Harvest Records

Jak wiadomo, cholerny ze mnie cham i prostak, lejący sikiem prostym na wszelkie oryginalne kapele, mający w dupie nowe odkrycia i dźwięki. Dlatego nieopisaną radość sprawił mi debiutancki materiał bostońskiego Malleus.

„Storm of Witchcraft” jest bowiem płytą, którą można by wręcz nazwać plagiatem wczesnej twórczości Celtic Frost i Hellhammer. Praktycznie każdy dźwięk na tym materiale usłyszeliście wcześniej na „Morbid Tales”, „Emperor Returns” lub „Death Fiend”, „Triumph of Death”, „Satanic Rites” czy „Apocalyptic Raids”. Serio, brzmienie tego materiału to istny hołd dla Szwajcarów. A riffy… O ile taki Warhammer to totalny Hellhammer-worship, ale jednak ich riffy są cóż… są ich, o tyle Malleus to totalny Hellhammer Frost Plagiat. Serio, część riffów jest wydarta żywcem z utworów wiadomych kapel. Z jednej strony mam to w dupie, z drugiej… Kurwa, no za Warhammer przepadam między innymi dlatego, że oddają ducha Hellhammer, będąc ich czcicielami, ale nie kopistami. I jestem tu rozdarty jak brzoza Żeromskiego, sumienie mówi „kurwa, toć to plagiatorzy”, a serce, nogi i głowa napierdalają w rytm, ten charakterystyczny, toporny rytm! No ja im dam kredyt zaufania, bo już mam takie dobre, oldskulowe serce, ale nie wiem jak inni koledzy po piórze (oczywiście ci, którzy wolą opisać prawdziwy metal zamiast nowego krążka Arch Enemy)

A więc – trochę naciągane, trochę nie, ale jednak… Dla totalnych maniaków, kapel których nazwy już pały tu wiele razy…

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Winds of Wrath / Ire  
2. Blackened Skies  
3. Demonology I  
4. Demonology II  
5. The Wolf  
6. Act of Faith  
7. Storm of Witchcraft