Malfeitor „Dum Morior Orior”

Wydawca: Hellthrasher Production

Mają tempo, skurwisyny. Pamiętam, że nie tak dawno temu recenzowałem już jeden materiał tej kapeli, a tu już dostałem ponownie solidną lekcję szwedzkiego. Death metalu oczywiście.

Malfeitor bowiem pochodzi ze Szwecji i brzmi po szwedzku. Dla jednych to niby nic, ale dla mnie oznacza to ni mniej ni więcej, że oto i przede mną kilkadziesiąt mile spędzonych minut. „Dum Morior Orior” śmierdzi starym metalem, zaczerpniętym z wczesnych krążków Grave, Dismember czy Entombed. Ale to chyba oczywiste, że nagle nikt tu nie każe odkrywać Ameryki. Z drugiej strony, nie mamy tu do czynienia z młodziakami, którzy są rówieśnikami „…And Here I Die… Satisfied”, gdyż Malfeitor został założony w 1990 roku. Wówczas jeszcze na mapie istniał Związek Radziecki! Zostawmy jednak geopolitykę na boku, bo „Dum Morior Orior” dobija się, chcąc, by ktoś ich zauważył – ależ słyszymy, słyszymy te gardłowe growle i krzyki, słyszymy piłujące gitary i dudniący bas – właśnie leci „And The Sky Turned The Rage” i dosłownie czuję gniew, o którym śpiewa Malfeitor. Może i znajdą się na tym łez padole zespoły, które w równie nieoryginalny sposób łupią death metal, a przy tym podobają mi się bardziej, jednak mimo tego nie mam Malfeitor nic do zarzucenia. Taki już jestem, że death metal w old skulowym wydaniu podoba mi się i już.

Jak na debiut wydany po dwudziestu dwóch latach od powstania zespołu, Malfeitor brzmi z młodzieńczą werwą i wściekłością. Wers „I will make You fuckin’ bleed” z ostatniego numeru brzmi w zderzeniu z tą muzyką dość prawdopodobnie.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Conversation in Minor
2. Beyond the Horrorizon
3. When Last Breath Fades
4. Exile From Sanity
5. To Hell, Farewell
6. Death, The Dead and Me
7. Rolling With Corpses
8. And the Sky Turned to Rage
9. Psychosis
10. Scenes From a Slaughterhouse
11. Sojourn Hell
Autor

11756 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *