Malevolent Creation „Invidious Dominion”

Wydawca: Massacre Records

Zacieralem łapki z niecierpliwością , czekając na nowy krążek Malevolent Creation. Bo na kim jak na kim, ale na nich zawsze można polegać. Nie zawiodłem się.

Tyle tytułem wstępu, ale w szkole zawsze pani mi mówiła „wypowiedź uzasadnij”, więc proszę bardzo. „Invidious Dominion” to jedenasty krążek w dwudzisetotrzyletniej karierze zespołu, ale w przeciwieństwie do wielu swoich rówieśników, pięcioosobowe kombo ma energię rozjuszonych buhajów, a nie jak coponiektórzy robią li tylko za dojne krowy. Główną zaletą tego krążka jest jego niesłychana agresja, w dodatku czuć, że nie ma tu ani grama grania na siłę. Proste i bardzo motoryczne granie jest równocześnie najbardziej wściekłym materiałem Malevolent Creation od czasu „Envenomed”. Cały czas czuć też ducha lat dziewięćdziesiątych, głównie w produkcji, która nie jest przesadzona w żadną ze stron – ani zbyt wypieszczona, ani specjalnie zdupczona. Ale i pod względem samych kompozycji Amerykanie sięgają do swojej wczesnej spuścizny, czego dobrym przykładem może być „Corruptor” – skłądający się i z szybkiej jatki i z średnich temp, nadających mu właśnie dość oldskulowego sznytu. Notabene jest najdłuższym na płycie – trwa trzy minuty i pięćdziesiąt sekund, co przy jedenastu kompozycjach podoba mi się o tyle, że „Invidious Dominion” przelatuje w szybki i intensywny sposób. I jeśli ktoś ma jeszcze na tyle siły, by po tym ataku wcisnąć przycisk replay, ten może liczyć na kolejne półgodziny death metalowej uczty.

Najtrudniej pisać jest o rzeczach oczywistych. Jak na przykład o tym, że „Invidious Dominion” to konieczność dla maniaków deciora, bo w gruncie rzeczy do tego sprowadzać musi się każda recenzja tej płyty. Wyśmienity album.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. United Hate
2. Conflict Finalized
3. Slaughterhouse
4. Compulsive Face Breaker
5. Lead Spitter
6. Target Rich Envrionment
7. Antagonized
8. Born Again Hard
9. Corruptor
10. Invidious Dominion
Autor

11284 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *