Wydawnictwo: In Rock

Nie często zdarza się nam recenzować książki na Kejosie. Bo kto bym tam tracił czas na ich czytanie, skoro oglądanie filmów jest przyjemniejsze. Czy jakoś tak. Dla biografii Petera Es. zrobimy wyjątek.

Chociaż zacznę może od tego, że to nie tyle suchy opis jego życia, ale żywa obrazami opowieść o człowieku pełnym paradoksów i osób, które obok niego funkcjonowały. I – to w dużym stopniu zasługa autora – te drugoplanowe postacie są mocno zarysowane. Chociaż tytuł wskazuje jedynie na dwa zespoły, to towarzyszymy głównemu bohaterowi od początku jego muzycznej drogi. Myślę, że warta wyróżnienia jest praca jaką Maciek Krzywiński włożył w napisanie tej książki. Mam tutaj na myśli nie tylko wywiady (co w przypadku biografii wydaje mi się sprawą oczywistą) z personami, które z Peterem się zetknęły, ale też sporą dawkę informacji jaką tutaj otrzymujemy. Bo autor nie ogranicza się do opisywania historii Steele’a. Dostajemy też – oczywiście pokazany w pewnym stopniu – obraz świata jaki go otaczał. Ciekawostka to sporo nawiązań (m.in. do popkultury), które się tutaj pojawiają. Ukłon w stronę nieco bardziej obytego czytelnika, lub – w moim odczuciu błędne – założenie, że wszyscy te smaczki wyłapią i docenią. No nieważne. Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem i w sposób ciekawy. Można powiedzieć, że czyta się sama. Chociaż początkowo irytowało mnie wrzucanie nadmiernej ilości informacji niekoniecznie potrzebnych. W stylu „Szedł ulicą X, tą samą, która 21 czerwca w piękny słoneczny (chociaż rankiem spadło 10 mm deszczu) Heinrich Himmler. Wtedy jeszcze student uniwerku rolniczego”. To akurat moje, ale oddaje o co mi chodzi. Da się do tego przyzwyczaić. Nie dane mi było przeczytać „Soul on fire – The Life and Music of Peter Steele” Wagnera, więc jeśli ktoś oczekiwał porównań obu pozycji, to się ich nie doczeka. Na koniec parę słów o wydaniu. Szału nie ma. W myśl zasady ważniejsza treść niż wygląd. Sporo czytania (ponad 460 stron) i nieco oglądania (wkładka ze zdjęciami). Miękka okładka więc się pewnie pognie.

Dla kogo jest ta książka? No co oczywiste dla fanów TON (tych w Polsce wysyp nastąpił przy Bloody Kissess) i Carnivore (tych z kolei ze świecą szukać). Pozycja warta ich uwagi. Oceny nie będzie, bo w przypadku książek tego nie robię.