Lydia Laska „Ego Death”

Wydawca: Edged Circle Productions

Lydia Laska to coś w rodzaju zespołu. Przynajmniej tak zakładam. Zainteresowałem się tym tworem, dlatego że skojarzyło mi się, iż kiedyś coś pod tym szyldem wydawała Devoted Art Propaganda. Czy warto było spędzić trochę czasu z materiałem „Ego Death”? Warto.

A już spieszę tłumaczyć dlaczego. Ta płyta brzmi tak jakby G.G. Allin i Marilyn Manson umówili się na wspólną sesję narkomańskiego holokaustu, po czym nagrali razem materiał. Oczywiście mowa tu jest o obu dżentelmenach w szczycie swoich karier. A że ja jestem fanboyem i jednego i drugiego, w związku z czym muzyka prezentowana przez Lidię Laskę przypada mi do gustu. Oczywiście nie ma tu takiego poziomu chamstwa, wulgaryzmu i obsceniczności, jakimi w kwiecie swojego wieku raczyli nas ci dwaj panowie, niemniej jednak duch tamtych lat i tamtej muzyki unosi się w powietrzu. Weźmy taki „Taste of Blood”. No w mordę: „Coma White”. Nie ma tu bezczelnej zrzyny, jest inspiracja. Albo „Funeral Fist”: G.G. jak żywy oddaje stolca na scenie. Powtórzę się po raz kolejny: nie ma tu chamskiego kopiowania, jest inspiracja i jest oddanie hołdu.

Może się to komuś podobać lub nie, ja jednak jestem zadowolony, że „Ego Death” zawitała do mojego odtwarzacza. Ciekawa pozycja.

Ocena: 8/10

Autor

694 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *