Ludola „Świat był piękniejszy tego lata”

ludola3

 

Wydawnictwo: Bunkier Productions

Metalowczyki, to taka dziwna nacja. Pokaż im coś, wskaż pewną drogę i zrobią z tego modę. Wszyscy się na tym nagle znają, chełpią wręcz swoją, jakże oczywiście ogromną wiedzą. I w ogóle to: „czaisz, kurwa, że Sabaton nagrał kawałek o powstaniu?” „Czego?”. „No jak? Naszym polskim”. „Którym?”. „Eeeeee…”

 

To autentyczna rozmowa z pewnym gołowąsem, wyraźnie zafascynowanym działalnością Szwedów i tym, że „serce rośnie, jezdę patriotą, bo znam 40-1 i Uprising”. Ubolewam nad tym, ale nie czas i miejsce na to. Temat Powstania Warszawskiego wywołałem jednak nie przypadkowo. Ludola – projekt kompletnie niemetalowy, ale który już u nas gościł – proponuje nam swoistego rodzaju podróż w czasie do 44 roku. Podróż, jaką powinien odbyć każdy małoletni fan Sabaton, aby poczuć emocje (a nie słodki wyrzyg Szwedów) jakie targały młodymi ludźmi, którzy wzięli udział w PW. To właśnie na tej płycie jest najbardziej istotne. W porównaniu do dwóch wcześniej wydanych krążków,„Świat był piękniejszy tego lata” jest najbardziej dojrzałym materiałem. Podzielony jest on na trzy części, odpowiednio: sierpień, wrzesień i październik. Wspominałem o emocjach, które grają tutaj pierwsze skrzypce. Mamy więc niepewność młodych ludzi, którzy zostali postawieni przed wielkim, rzekłbym życiowym, zadaniem. Pewną radość z podjęcia jakiegokolwiek działania. Mamy i oskarżenie tych, którzy nie zrobili nic. Jest i smutek w końcu i po raz kolejny niepewność, tym razem związana z tym co przegranej tego powstania się stanie. To jednak nie wszystko co znaleźć można na tej płycie. To w zasadzie nie jest krążek, który powinien zagościć w tak zwanym mainstreamie. Ten materiał zostałby wypłukany z tego co jest w nim najważniejsze. Nie chciałbym szczerze powiedziawszy, aby stał się zbyt popularny. Wiem, że zacząłem recenzję od koncepcji, że powinien poznać ją każdy polski fan Sabaton. Nie chcę tego tak naprawdę. Im coś mocniej„wchodzi” w głowy ogółu, tym bardziej staje się wykrzywione, wręcz karykaturalne. To raczej album do słuchania w domowym zaciszu, chociaż kameralna koncertowa prezentacja, też wydaje mi się być pewnym rozwiązaniem. Cały materiał jest tak naprawdę stworzony przy użyciu minimalnego instrumentarium i dwóch wokali (męskiego i żeńskiego). Oba zresztą dobrze mi pasują. Zdecydowanie najlepsze utwory (czy najbardziej bijące po emocjach), to „Żołnierzom 690 zgrupowania”, „Ojczyzna moja” i druga część tytułowego kawałka (tak od 4:30) z małym koncertowym bonusem na końcu.Dlaczego taki dziwny podział w tym ostatnim przypadku? Bo akurat tytułowy kawałek (pierwszą jego część) uważam za najsłabszy na płycie. Dla mnie jest nie do końca niedopracowany.

 

Nie jest to chyba płyta, która powinna (czy też będzie) często gościć w moim odtwarzaczu. To jednak mocny materiał  i bardzo dobrze, że doszło do jego powstania. Czyż muzyka nie ma grać na  naszych emocjach?

Ocena: 9/10

Tracklist:

01. Godzina „W”
02. Sierpień
03. Żołnierzom 690 zgrupowania
04. Niech z nas kpią
05. Jedyna prawda
06. Ojczyzno moja
07. Słowa pożegnania
08. Świat był piękniejszy tego lata

Autor

3552 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *