Lonndom „Fälen Från Nor”

Płytę dostałem w spadku od pana O., który stwierdził, że to moja muzyka, bo mają piszczałki. Nie zrozumiałem dowcipu, ale to pewnie była wina niewyspania i ogólnego rozbiegania. Wziąłem Lonndom ze sobą do domu , przesłuchałem, a teraz spisuję swoje wrażenia.

Ukułem sobie takie stwierdzenie, że z zawartością „Fälen Från Norr”, jest jak z okładką tegoż krążka. Ot, niczym nie wyróżniający się widok pogańskiego jeziora i równie pogańskich drzew. Ujmę to tak, płyta została wydana 3 lata temu (teraz nastąpiło wznowienie), ale zawarte na niej muzyczne pomysły są spóźnione o kilkanaście lat. Niczym, niestety, nie wyróżniający się black z elementami muzyki ludowej. Czyli wspominanych wcześniej piszczałek. Tam trochę lasu słychać, tu jakiś – oczywiście pogański – strumień. I wszystko fajnie, bo ja naprawdę taką muzykę lubię. Tylko to mi trąci próchnem.  Te patenty już były (niech wspomnę choćby Storm ze swoim „Nordavind” ). Jak oczywiście rozumiem, dwójka Szwedów, która podpisuje się pod tym projektem muzycznym, ma w swoich pogańskich rzyciach modę i chcą tylko sławić historię (tak zgadliście, pogańską) Szwecji. Okej więc, niech tak robią. Prawda jest taka, że ta muzyka trafi właśnie do maniaków i nigdzie więcej. Chwała za to, że ktoś takie płyty chce wydawać, ale niekoniecznie ja mam czas, żeby ich słuchać. Nie wystarczy siedzieć po lasach i wpieprzać pogańskie gomółki sera, aby robić dobrą muzykę. Można również się tłumaczyć, że muzykom chodzi o to, żeby przekazać, że to właśnie gra w ich pogańskich duszach. Ja się zgadzam. Mi też np. w duszy gra, ale ona fałszuje, dlatego ja się z tym nie afiszuję. Niestety, ja tej płycie nie wróżę sukcesu, poza może neopogańskimi forami, gdzie pogańscy współcześni wojowie, będą się brandzlować tym „wypływającym z pogańskiej duszy” muzycznym projektem. No co ja mogę napisać. Bywa.

Z recenzji tej wynikają dwie sprawy. Lubię używać słowa „pogański”. A druga sprawa, to tak właściwie, nie napisałem konkretnie o muzyce. Jest to jednak całkowicie usprawiedliwione. Nie ma tu niczego oryginalnego, co zasługiwało było na choćby jedno zdanie. Piszczałki też już były.

Wydawca: Eisenwald

Ocena: 5/10


Autor

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *