Locusta „Locusta”

Ot i zaradne chłopaki z Locusta wydały własnym sumptem swój debiutancki krążek. Widać głowę do spraw organizacyjnych mają, jak i do muzycznych wygibasów.

Jak widzę jednak, że kapela gra eksperymentalny-progresywny death metal to podchodzę do krążka jak pies do jeża. Bo to wiadomo, czy zaraz nie wyskoczy z klawiszem czy chórkiem mieszanym? Dlatego przy pierwszym odsłuchaniu „Locusta” nastawiałem się nawet na najgorsze. No ale obyło się bez zgrzytu zębów, bo Locusta nagrała materiał w dobrym death metalowym stylu. A eksperymenty? Eee tam, to tylko taki chwyt marketingowy. Muza z debiutu to brutalny wyziew ze sporą liczbą różnorakich przejść, zmian tempa, rezolutnych solówek (trochę w stylu Death z okresu „Symbolic”). Dosyć szybki to materiał, a nawet jeśli chwilowo tempo spada, nie czuje się tego, co spowodowane jest natłokiem patentów, jakie tłoczy nam tu kwartet z Ohio. Nie jest to co prawda szczyt pokręcenia w muzyce, bo jednak cały czas Locusta trzyma się stricte death metalowych kanonów, jednak wydaje mi się, że spokojnie mogła by być to jedna z propozycji katalogu Relapse Records. Niekiedy jest to nawet chwytliwe granie, tak jak rzecz ma się w instrumentalnym numerze, będącym taką popisówką umiejętności muzyków. A umiejętności są, do tego wykorzystywane w dobry sposób, żadnego tam brandzlowania się techniką – jest technicznie i brutalnie, ale równocześnie przyjemnie i bez przesady. Są momenty, kiedy mam wrażenie, że Locusta to taki heavy metalowy wręcz zespół, jedynie upchnięty w death metalową stylistykę. W związku z tym czasami mam mieszane uczucia odnośnie głębokiego growlu, nie zawsze bowiem pasuje mi on do gitarowych wywijasów, sam w sobie jednak jest niczego sobie. Jak i cały album.

Locusta” ponownie dowiodła, że często pod wydumaną etykietką czai się mocne i konkretne pierdolnięcie, wcale nie takie dziwne jak można by się było spodziewać. Bardzo udany debiut.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. War of Knaves
2. Mutiny
3. Death or Devotion
4. Betrayed by the Sea
5. 2012
6. Dusk at the Mausoleum
7. Into the Tomb
8. Vlad Tepes
9. Masters Ethereal
10. Locusta
Autor

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *