Lęk „Sweven”

lęk

 

Wydawca: Wolfspell Records

Swoje ta płyta u mnie przeleżała. Nie żebym wcisnął ją w jakiś ciemny zakamarek (pod wannę dajmy na to), bo zajmowała mój odtwarzacz chyba najczęściej ze wszystkich materiałów do recenzji. Wynikało to z tego, że mam problem z jednoznacznym ustosunkowaniem się do niej.

„Sweven” to debiut młodych chłopców ( chyba poza pałkerem, który na zdjęciu wygląda jak ich ojciec) z Rudy Śląskiej. Muzyka, którą wybrali sobie młodzieniaszkowie, to niespecjalnie skomplikowany, wkurwiony (chociaż mógłby bardziej) black metal. Nie pozbawiony jest pewnej dawki melodii, aczkolwiek chropowatej, co oczywiście swoje temu materiałowi dodaje. Kompozycje są tworzone w dość charakterystyczny sposób, chociaż stylem (a do tego własnym) bym jeszcze tego nie nazwał. Fajnie „zorganizowanie” przejścia z szybkiego napierdolu w zdecydowanie wolniejsze, dające pałkerowi wytchnienie, momenty. Zresztą to jego „patataje” są tutaj najbardziej wyeksponowane. Te wolniejsze momenty to żadne tam walce drogowe, ale przynajmniej zespół się w nich nie gubi. W sumie to czyni z tego pewną swoją sygnaturę. Muzyka, którą dane nam tutaj słychać, to może nie jest „pure holocaust”, ale wyrażanych nią negatywnych emocji trochę jest. Chociaż tak szczerze powiedziawszy, to w moim odczuciu jest jednak zbyt zachowawczo. Do poprawy. Panowie jedna sprawa. Darujcie sobie śpiewanie po polsku. Wychodzi wtedy cała mizeria tekstów. Pozwolę sobie zacytować jedyny (na szczęście) po naszemu zaśpiewany „Armageddon. ”Nie spodobało się to bogu, który chciał By wszyscy oddawali jemu cześć Chciał mieć władzę nad wszystkimi ludźmi Postanowił zniszczyć ludzki ród Wymordować, spalić, zgwałcić, zgnieść (chciałoby się dodać „szatańska kawaleria, czarna śmierć”). Nie. Kurwa, nie. Gdyby zostało to zadarte po angielsku, parafrazując pewnego nadpobudliwego młodziana ze Krakowa „brzmiałoby to o piekło lepiej”.

Nie wiem czy ten debiut mnie przekonuje, czy kompletnie mi wyleci z głowy. Czy coś z tego będzie, czy skończy się zapał na jednym materiale i wstydzie „alem głupoty za gnoja robił”.

Ocena: 6/10

Tracklist:

01.Intro
02.The Solitary Elect of Darkness
03.Armageddon
04.My Death
05.Unification
06.Femme Fatale
07.In the Wintry Coldest Night
08.Sweven

Autor

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *