Leather Nun „Absence of Light”

Wydawca: PsycheDOOMelic Records

Leather Nun – świetna nazwa, sam chętnie pełniłbym posługę kapłańską w zakonie pełnym siostrzyczek o aparycji Moniki Belluci albo Marii Bello, odzianych w gustowne, skórzane habity.

Jako, że nie kojarzę, czy gdzieś w okolicy znajduje się takie zgromadzenie, pozostaje mi tylko obcowanie z najnowszym krążkiem amerykańskich doom/stoner’owców z Leather Nun, zatytułowanym „Absence Of Light”. Ale i tak nie jest źle, bo ich muzyka jest przednia. Oparta na najbardziej klasycznych z najbardziej klasycznych wzorów – Black Sabbath i jego „Master Of Reality” czy „Volume 4”, a także na nieco młodszych adeptach takiej muzyki, że wymienię tylko Orange Goblin. Trzej brodaci jankescy muzycy doskonale czują ten klimat i potrafią go tak samo przekazać za pośrednictwem dźwięków zawartych na „Absence Of Light”. Proste granie idealne do jazdy samochodem, picia, niezobowiązującego seksu i niechybnie też do oglądania na żywca. Oczywiście Leather Nun nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych zespołów z tego nurtu, ale z drugiej strony mamy tu sporo naprawdę dobrych momentów. Otwierający całość „Emblem”, energiczny „Below Zero” (to o Ziobrze, hehe) to tylko przykłady, ale najjaśniejszym punktem wbrew tytułowi trzeciego krążka Skórzanej Zakonnicy jest „Dark Crusade” – ciężki, powolny utwór, nad którym unosi się ponura aura. W refrenie gardłowego wspomaga jakaś niewiasta i ten dwugłos wypada bardzo efektownie – zdecydowanie najlepszy utwór na płycie, która nota bene jest bardzo równa.

Leather Nun adresuje swój krążek głównie do fanów stylistyki zapoczątkowanej przez Sabbs’ów i oni rzeczywiście powinni mieć z niego radochę. Do mnie trafiają bezproblemowo, dlatego ocena taka jak widać.

Ocena: 4,5/6

Tracklist:

1. Emblem
2. Portcullis
3. Ly Loa
4. Below Zero
5. Some Might Grow
6. Tools Of The New Church
7. Final Resting Ritual
8. Dark Crusade
9. Hm Ending


Autor

11171 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *